#044 – BIEGANIE

BIEGANIE Napisano tony książek o bieganiu, z tego co mi się wydaje w większości pozytywnie nastawionych do tematu, ale jednak znajdziemy wielu malkontentów i osób uważających bieganie za nienaturalną formę wysiłku prowadzącą do niechybnej śmierci. Dzisiaj pierwszy materiał video na blogu, reportaż z Panoramy Lubelskiej z 2013 roku (2 minuty) – jeśli nie chce się … Czytaj dalej #044 – BIEGANIE

BIEGANIE

Napisano tony książek o bieganiu, z tego co mi się wydaje w większości pozytywnie nastawionych do tematu, ale jednak znajdziemy wielu malkontentów i osób uważających bieganie za nienaturalną formę wysiłku prowadzącą do niechybnej śmierci.

Dzisiaj pierwszy materiał video na blogu, reportaż z Panoramy Lubelskiej z 2013 roku (2 minuty) – jeśli nie chce się wam oglądać całego polecam od 54 sekundy…

Po tych kilku latach startów w różnych „wyścigach” począwszy od dystansów typu 5 km do 140 km (w tym roku przede mną 170 km), stwierdzam, że bieganie to fajna forma uzupełniająca inne rodzaje aktywności fizycznej i umysłowej.

Bieganie cenię przede wszystkim za:

  1. Ułatwienie rozwiązywania problemów i łagodzenia stresu poprzez dotlenienie organizmu – przede wszystkim mózgu. Po przebiegnięciu w wolnym tempie około 8km uzyskuję stan przepływu myśli i uzyskania wielu odpowiedzi na nurtujące mnie pytania
  2. Zwiększenie odporności – biegam w KAŻDĄ POGODĘ w KAŻDĄ PORĘ ROKU – NIEZLAEŻNIE OD TEMERATURY. Jedynie co mnie powstrzymuje od biegania to komunikaty o smogu (spisek???). Nie jestem ekspertem, ale wydaje mi się że taka forma aktywności fizycznej wpływa pozytywnie na przepływ limfy w organizmie – ten układ chyba nie ma dedykowanej pompy (nie uważałem na lekcjach biologii)
  3. Budowa silnej woli i wrażenia panowania nad sobą – każdy trening, który dajesz radę zrobić – buduje pewność siebie i daje radość wewnętrzną z małych sukcesów
  4. Budowa wydolności i kondycji – bez zbędnych komentarzy
  5.  Wydzielanie endorfin – wow – TO LUBIĘ
  6. Funkcja socjologiczno-społecznościowa – na dalsze wyjazdy, jeździmy wspólnie ze znajomymi – zwiedzamy ciekawe miejsca, imprezujemy, biegamy 🙂 (tak, biegamy), cieszymy się życiem – MAMY RADOCHĘ Z SIEBIE i DLA SIEBIE!!!
  7. Radość z życia – kiedy po przebiegnięciu kolejnego „morderczego” biegu – dojdziesz do siebie – CZUJESZ SIĘ SZCZĘŚLIWY PO PROSTU DLATEGO, ŻE CIĘ NIC NIE BOLI…

Mógłbym tak dalej i dalej, ale wystarczy na dzisiaj….

#043 – wiek

Wiek to podobno tylko numer… Tak właśnie się zastanawiam czy to prawda – co prawda pewne rzeczy przychodzą trudniej, ale inne są znaczenie łatwiejsze, prostsze i bardzo, bardzo oczywiste. Uważaj: Starcy we wszystko wierzą, dorośli we wszystko wątpią, młodzi wszystko wiedzą. Oscar Wilde Każdego dnia budzę się i widzę rzeczy, które jeszcze chciałbym zrobić, jest … Czytaj dalej #043 – wiek

Wiek to podobno tylko numer… Tak właśnie się zastanawiam czy to prawda – co prawda pewne rzeczy przychodzą trudniej, ale inne są znaczenie łatwiejsze, prostsze i bardzo, bardzo oczywiste. Uważaj:

Starcy we wszystko wierzą, dorośli we wszystko wątpią, młodzi wszystko wiedzą.
Oscar Wilde

Każdego dnia budzę się i widzę rzeczy, które jeszcze chciałbym zrobić, jest tyle książek do przeczytania, miejsc do zobaczenia, ludzi do poznania, przygód do przeżycia…. Z drugiej strony – rozpocząłem pewne „projekty”, które ciągle się toczą zmieniają, rozwijają – chciałbym też w nich rozwijać się dalej. Na pewno z wiekiem, czas ucieka szybciej – sekundy, minuty, dni, godziny, lata….. Nie ma zatem za bardzo się zastanawiać nad kolejnym krokiem, tylko trzeba realizować kolejne, nowe rzeczy. Myślę, że wielu z nas czeka na coś, aby zacząć spełniać marzenia – rozpocząć naukę, otworzyć biznes, zacząć jakieś hobby, poznać coś / kogoś…. Czeka na jakąś odpowiednią chwilę, z nadzieją, że BĘDZIE JAKIŚ ZNAK, jakiś kolejny niezapowiedziany zbieg okoliczności. A może to właśnie teraz? Pamiętaj – brak działania to też działanie, jeśli czemuś mówisz tak być może innej rzeczy musisz powiedzieć nie, ale może jest tak, że mówiąc tak, otworzysz sobie szansę na przeżycie czegoś o czym marzyłeś, albo przeżycie czegoś o czym Ci się nie śniło?

If you don’t design your life someone else will design it for you and you may not like it

Jest nieskończona ilości możliwości, rzeczy do zrobienia, trzeba tylko ruszyć dupę dać coś od siebie, troszkę zaryzykować i cieszyć się chwilą.

Kto każdą chwilę obraca na swój użytek, kto każdy dzień układa jakby swój dzień ostatni, ten ani nie pragnie jutra, ani się go nie lęka.
Seneka

Nie martw się, ze jest za późno – idź do przodu. Im jesteś starszy – tym mniej masz do stracenia :-). I tak nie będziesz żyć wiecznie :-)….

#042 – Doceń to co masz

Piniądze – są ważne w życiu o tyle, ze możesz za nie kupić jedzenie, opłacić mieszkanie i zapewnić sobie niezbędne minimum życiowe. Pamiętam, zawsze w szkole poruszany był temat – „Być czy mieć?”. Oczywiście wszyscy pisali, ze oczywiście być, po czym patrząc teraz, większość wolałaby mieć…. Mój stosunek do tego tematu jest ambiwalentny – tak … Czytaj dalej #042 – Doceń to co masz

Piniądze – są ważne w życiu o tyle, ze możesz za nie kupić jedzenie, opłacić mieszkanie i zapewnić sobie niezbędne minimum życiowe.

Pamiętam, zawsze w szkole poruszany był temat – „Być czy mieć?”. Oczywiście wszyscy pisali, ze oczywiście być, po czym patrząc teraz, większość wolałaby mieć….

Mój stosunek do tego tematu jest ambiwalentny – tak jak wspomniałem  – niezbędne minimum musi być zapewnione, z drugiej jednak strony, na jakim poziomie powinno być? I czy na prawdę musimy dążyć do budowania materialnego imperium? Przecież i tak ziemia wszystko wciągnie, bogobojni katolicy pójdą do nieba, Muzułmanie do raju a Hindusi się zreinkarnują w jakieś miłe stworzonko (które nie będzie za bardzo miało gdzie żyć na naszej planecie)…..

Rozejrzyj się, popatrz, pomyśl (nie za dużo bo to też źle) – czy na pewno już nie jesteś bogaty? I nie powinieneś się cieszyć życiem?

Tak np. wygląda życie w Gwinei w Afryce zachodniej – w stolicy – KONAKRY (fot. – jak zwykle własne) – pod zdjęciami relacja z Pierwszej Wyprawy do Gwinei:

Sklep spożywczy:

sklep_spozywczy

Sklep z butami:

sklep_z_butami

Sprzedaż bezpośrednia:

sprzedaz_bezposrednia

Stadion Narodowy:stadion_narodowy

Toaleta:ubikacja

Uliczka blisko centrum w stolicy:

ulica_w_centrum

Woda pitna:

woda_pitna

Dom w stolicy:

zycie

Dom w stolicy nr 2:zycie2

Autobus:

autobus

Tutaj garść moich zapisków dla potomnych z podróży:

Witam serdecznie
OSU! 😉

Jako, że piszę znaczy, że jeszcze żyję….. Nie jest źle, ale na wakacje polecam inne miejsca, np. Pojezierze Łęczyńsko-Włodawskie 😉 – czyściej, milej, bezpieczniej…. 😉

Przesyłam pierwszą porcję wrażeń z Gwinei:

– nie wiem dlaczego u nas nie ma lotniska w Świdniku? Tutaj wystarczyło trochę betonu, tak na oko 2 km 1 pas! plus kilka budynków i śmiało AIRBUS 330 (330 pasażerów) siada i odlatuje 2 x dziennie do Paryża i w drugą stronę do FreeTown w Sierra Leone 😉

– zapewniam Was z ręką na sercu, ze po Polsce wcale nie jeżdżą gruchoty, nie ma u nas również słabych dróg, a korki w Lublinie to jedynie złudzenie…… Oczywiście u nas nie ma również brudnych ulic jakby ktoś miał wątpliwości. W sródmieściu są drogi gruntowe….. oczywiście w Conakry

– 2 mln ludzi – samochody od starej Dacii po Hummery i Range Rovery Sport, wszystko co kto chce, każdy jedzie jak chce, nie ma świateł na skrzyżowaniach bo po co, widziałem kilka znaków drogowych, większy ma pierwszeństwo. Klaksonu używa się średnio raz na 20 sekund…… a i kozy chodzą po ulicach.

– najładniejsza ulica jaką widziałem wygląda jak Krochmalna przed remontem ;-), a większość miasta jak osiedle slumsów za Politechniką Lubelską (okolice Wpaiennej) sprzed 20 lat….
– jest kilka ładnych budynków oczywiście za murami z drutem kolczastym….

– ceny? Hotel kosmos – śniadanie 30$ (dobrze, żę Kaśka dała mi konserwy dziękują), piwo 30$ (napiję się w domu, wytrzymam 😉 ), za to można zjeść w kolegami w pracy obiad za 2$-3$ !!!! W restauracji na mieście już trochę drożej ale nadal 7$. Woda butelkowana w przystępnej cenie 6×1,5l za 4$.

– ludzie? w pracy bardzo mili, modlą się parę razy na dywaniku bo to Muzłumanie, ale w porządku, w hotelu wszyscy proponują usługi masażu i inne, nie korzystałem i na razie nie mam zamiaru…. w pracy spoko na sali technicznej pierwszego dnia 20 Gwinejczyków, jeden kolega z Mail i dwóch Chińczyków z Huawei….. 😉
– żołnierze policja i służba mundurowa to chyba z 1/3 obywateli…… dobrze, że nie wszyscy mają karabiny 😉 zdjęć na razie zbyt dużo nie mam, bo nie wolno robić fotografii służbom mundurowym ani ich budynkom…. ale trochę materiału będzie.

– bezpieczeństwo? w pracy OK, wożą mnie wszędzie, nie czułbym się zbyt pewnie na ulicach tutaj….. ale to dopiero środa 😉 zobaczymy co dalej.

Generalnie na razie wyjazd udany, jestem bardzo zadowolony, mam nadzieję, ze będzie co najmniej tak fajnie jak teraz 😉

P.S. Szkoda, że nie ma klubu Karate Kyokushin…… ale trudno niech żałują.

Pozdrawiam

Dominik

Cóż pora na telesfora, czyli druga część wrażeń z Wizyty W Gwinei.

Dzisiaj piątek i normalnie jakby jakieś inne miasto zobaczyłem, śmieci pozbierane na kupki, piach zamieciony. Myślę, sobie, że już przywykłem i zaczyna mi się tu podobać.
Ale później sobie przypomniałem, że dzisiaj święto u Muzłumanów i dlatego tak wszyscy ładnie wyglądają, nałożyli w pracy swoje stroje regionalne ;-). Nawet mniej trąbii na ulicach. A kierowca był tak uprzejmy, ze mnie przewiózł jakimiś ładniejszymi ulicami, nie wiem czym sobie mogłem na to zasłużyć bo nie mogę się z nim za nic dogadać.

W każdym razie zadziwia mnie to, ze wszyscy są (a przynajmniej wyglądają albo udają ) na zadowolonych z życia, przynajmniej tak mówią. Nie narzekają na biedę brud ubóstwo ani na rząd. Może warto by się od nich czegoś nauczyć?

Ha więc pora do wora. Trzeba iść spać bo jutro jeszcze z rana do pracy, a później kolega mnie oprowadzi po śródmieściu 8-D.

Więc jakbym się nie odzywał to wiecie gdzie mnie szukać 😉
Pozdrawiam
Dominik

Hejka Wszystkim,

Mam chwilę wolnego, więc podzielę się z Wami wrażeniami z dnia wczorajszego.
Pierwszą ważną czynnością było udanie się do pracy, kolega Ibrahimasory poprosił o więcej pomiarów, więc cóż dałem się namówić na nadgodziny…..
Nie było tak źle, bo przynajmniej zobaczyłem trochę miasta, dom Prezydenta i parę lokalizacji Orange.

Na obiad zamiast frytek (ziemniaki wyszły) dostałem banana w plasterkach smażonego w głębokim oleju, z rybą i sosem pomidorowym. Byłem tak głodny, że nawet nie przyszło mi do głowy pomyśleć, że to może niejadalne. I dobrze zrobiłem, bo ku mojemu zdziwieniu było naprawdę pycha….

A później się już zrobiło późno. Jak to piszą w internecie lepiej po zmroku po Conakry nie chodzić, cóż było zrobić, trzeba było iść ;-). Kolegów do obstawy miałem dwóch obaj na imię Ibrahimasory, zatem nie było problemów z rozróżnieniem ;-). Wyruszyliśmy w miesto o 20:00 (tu już ciemno jest o 19:00), najpierw rundka po ulicach stolicy, w nocy nawet całkiem całkiem…. Później w jakąś boczną uliczkę i poczułem się  prawie jak nad Białym Jeziorem na miasteczku, budki z piwem, grile wystawione na zewnątrz (że niby można coś do jedzenia kupić), masa ludzi, dzieci, samochodów i motocykli…. Jedyne co biło to zapachy ;-), ale tego Wam nie pokażę.
Pokręciliśmy się trochę po okolicy i przyszła pora na przejażdżkę taksą. Na każdym skrzyżowaniu stoi na ulicy kilka osób i czeka na taksę, które podjeżdżają i zabierają łebków po drodze żeby nie mieć pustych przebiegów 😉

Dosiedliśmy się we trzech do niewiemcozagrata (osobówka zwykła 5 os.) gdzie już było 4 osoby z kierowcą, ale co tam nie takie rzeczy się robiło za młodu i dawaj w trasę. Zapach przepalanego oleju, współpraca wszystkich części w silniku i zawieszeniu, tego się nie da opisać 8-D. Po kilku minutach wysiedliśmy i udaliśmy się do kluby (w ogródku) gdzie odbywają się koncerty miejscowych artystów.
Pierwszy przynudzał trochę, coś tam recytował, po ichniemu podśpiewywał, a my zajęliśmy się konsumpcją miejscowego piwa i fanty (Ibrahimasory nr 1 nie pije bo mu religia zabrania) oraz spożywania smażonej ryby z oceanu z jakąś kaszą.
Druga kapela to dwaj Albinosi – tacy murzyni, ale biali z białymi włosami. Nie wiem czy to jakaś wada genetyczna czy przygoda mamusi, ale co tam. Na moje (nie)szczęście wyczaili mnie jak sobie siedzę i musiałem z nimi odtańczyć na scenie taniec regionalny ;-0. Kolega nagrał jutro mi przegra ;-). Po występie i przesłuchaniu jeszcze kilku kawałków udaliśmy się z powrotem kolejną taksą na doczepkę z powrotem do centrum.

Tutaj jeszcze tylko disco w miejscowym night clubie – było bardziej czekoladowo niż u nas w „Czekoladzie” i do hotelu kolejną taksą.
A tu proszę – wybory Miss Guinea 2011 się kończyły i miałem okazję się spotkać w drzwiach z finalistkami…. Niczego sobie. I tak to zakończyłem wieczorną przygodę o 01:00 miejscowego czasu. Ufff! warto było!

Pozdrawiam
Dominik

#041 – Asertywność

Asertywność Asertywność – to ostatnio kolejne modne słowo. „Powiedz NIE” –  mówią, „nie zgadzaj się” –  mówią. Tak patrząc i rozmawiając z ludźmi (oczywiście niektórymi) – mam wrażenie, ze nie każdy rozumie znaczenie tego pojęcia. Mylone jest często z egoizmem, chamstwem i byciem gburem. A asertywność to po prostu sztuka oceny własnych potrzeb i racji na … Czytaj dalej #041 – Asertywność

Asertywność

Asertywność – to ostatnio kolejne modne słowo. „Powiedz NIE” –  mówią, „nie zgadzaj się” –  mówią.

Tak patrząc i rozmawiając z ludźmi (oczywiście niektórymi) – mam wrażenie, ze nie każdy rozumie znaczenie tego pojęcia. Mylone jest często z egoizmem, chamstwem i byciem gburem.

A asertywność to po prostu sztuka oceny własnych potrzeb i racji na poziomie równym z inną osobą – zrozumienia również jej potrzeb i realnej oceny sytuacji oraz uczciwe i uzasadnione odniesienie się to dziejącej się rzeczywistości – kiedy trzeba powiedz NIE (i wiedz dlaczego, miej uzasadnienie) innym razem powiedz TAK (wtedy kiedy nie jesteś wykorzystywany).

PAMIĘTAJ – osoba, która zawsze mówi – „NIE BO NIE” – NIE JEST asertywna.

-THE END-

#040 – CZAS

  Czas to pieniądz? Moim zdaniem to bzdura. Stracone pieniądze można zarobić, odzyskać, zdobyć. Czasu, który przeminął nikt Ci nie zwróci. Dlatego apeluję do Ciebie czytelniku – szanuj CZAS swój i innych ludzi. Bądź punktualny, zwięzły i konkretny. Tracenie czasu to gorsze niż kradzież – to jest, moim zdaniem, grzech okrutny. Delektuj się SWOIM czasem, … Czytaj dalej #040 – CZAS

zegar

 

Czas to pieniądz?

Moim zdaniem to bzdura. Stracone pieniądze można zarobić, odzyskać, zdobyć. Czasu, który przeminął nikt Ci nie zwróci. Dlatego apeluję do Ciebie czytelniku – szanuj CZAS swój i innych ludzi. Bądź punktualny, zwięzły i konkretny. Tracenie czasu to gorsze niż kradzież – to jest, moim zdaniem, grzech okrutny. Delektuj się SWOIM czasem, spędzaj go z odpowiednimi ludźmi, rób właściwe rzeczy, które usprawnią Twoje życie. NIE SPIESZ SIĘ – planuj to co możesz, optymalizuj, działaj bardziej wydajnie i efektywnie. Każde Twoje działanie ma czemuś służyć. Zadaj sobie pytanie, czy to co robisz na pewno przybliży Cię do osiągnięcia Twoich marzeń? Twoich celów? Czy to co robisz – to na pewno to co jest potrzebne i konieczne? Zadawaj sobie te pytania często. Bo nie warto tracić tak ważnej rzeczy jak czas. Weź pod uwagę to, że każdy z nas ma w ciągu każdej doby 86400 sekund – ani więcej, ani mniej. Wykorzystaj każdą z nich z głową…. Nawet jeśli to ma być chwila zapomnienia, odpoczynku czy szaleństwa – pamiętaj, że ma czemuś służyć Tobie i innym.

#039 – NLP

Cześć i czołem. Dzisiaj krótki wpis, bo nie chcę marnować waszego cennego czasu. Kilkanaście lat temu, przez przypadek wpadła mi w rękę książka „NLP. Wprowadzenie do programowania neurolingwistycznego” – Autorzy: O’Connor Joseph, Seymour John. Ta książka odmieniła moje życie. Mogę otwarcie powiedzieć, że pozwoliła mi rozszerzyć percepcję mojej rzeczywistości i otworzyła we mnie nowe pokłady … Czytaj dalej #039 – NLP

Cześć i czołem.

Dzisiaj krótki wpis, bo nie chcę marnować waszego cennego czasu. Kilkanaście lat temu, przez przypadek wpadła mi w rękę książka „NLP. Wprowadzenie do programowania neurolingwistycznego” – Autorzy: O’Connor Joseph, Seymour John. Ta książka odmieniła moje życie. Mogę otwarcie powiedzieć, że pozwoliła mi rozszerzyć percepcję mojej rzeczywistości i otworzyła we mnie nowe pokłady ukrytej przede mną energii, możliwości i chęci życia. Dzisiaj NLP różnie się kojarzy (Wikipedia), są na ten temat różne dziwne opinie, ale według mnie – z każdego źródła można coś dla siebie wziąć i wykorzystywać w dobrej wierze – dla dobra innych i siebie.

Zatem jeśli masz trochę czasu – zachęcam do lektury.

#038 – Tu Baza, Tu Baza…

Dzisiaj miałem ciężki dzień. Albo nie miałem. To bez znaczenia. Bo to tylko moje odczucia i subiektywny sposób na odbiór rzeczywistości. W sumie mogę powiedzieć, ze od 24h minęło dokładnie 24h wypełnione różnymi zdarzeniami, w których w jakiś sposób brałem udział. W jedne się angażowałem bardziej, w inne mniej. Natomiast jedno jest pewne –  to … Czytaj dalej #038 – Tu Baza, Tu Baza…

Dzisiaj miałem ciężki dzień. Albo nie miałem. To bez znaczenia. Bo to tylko moje odczucia i subiektywny sposób na odbiór rzeczywistości. W sumie mogę powiedzieć, ze od 24h minęło dokładnie 24h wypełnione różnymi zdarzeniami, w których w jakiś sposób brałem udział. W jedne się angażowałem bardziej, w inne mniej. Natomiast jedno jest pewne –  to co się przez ten dzień stało to się stało – na pewne rzeczy miałem wpływ – na inne raczej mniejszy, albo wcale. W innych zaś, byłem jedynie obserwatorem.

Pewnych rzeczy nie musiałem robić wcale, ale podjąłem taką decyzję, analizując ich możliwe wpływy na moje przyszło życie (krótko i długo terminowe) oraz prawdopodobieństwo ich skutków.

W każdym razie – dzień mogę uznać za udany – po raz pierwszy od dłuższego czasu dałem radę oderwać mój wewnętrzny awatar od myślenia o pewnych zdarzeniach jako o problemach. To trudne zadanie, bo wymaga uświadomienia sobie (przypomnienia), ze to nie dane zdarzenia wywołują w nas konkretne emocje, stres, strach, radość, lecz to jest projekcja rzeczywistości w naszym umyśle. Zatem otwórz oczy szerzej. Myśl jaśniej, zrób coś czego nie lubisz choćby po to by sobie przypomnieć, że tego nie lubisz. Podjąłeś wyzwanie, daj sobie zastrzyk pozytywnej energii i wykonaj kolejny krok i jeszcze jeden. To jest Twoje życie. Jutro kolejny dzień…

#037 – Jak zmieniać ludzi

Jak zmieniać ludzi Jakiś czas temu byłem na szkoleniu dotyczącym wyborów i zatrzymania się na chwilę. Zwrócono uwagę na kilka ważnych aspektów, jednym z nich jest taka piramida – piramida zmian Diltsa. Jak na mój gust coś w tym jest. Jeśli chcemy zmienić kogoś musimy zadziałać na jego przekonania  – jeśli się uda je zmodyfikować … Czytaj dalej #037 – Jak zmieniać ludzi

Jak zmieniać ludzi

Jakiś czas temu byłem na szkoleniu dotyczącym wyborów i zatrzymania się na chwilę. Zwrócono uwagę na kilka ważnych aspektów, jednym z nich jest taka piramida – piramida zmian Diltsa. Jak na mój gust coś w tym jest.

piramida

Jeśli chcemy zmienić kogoś musimy zadziałać na jego przekonania  – jeśli się uda je zmodyfikować jest szansa na zmianę. Działanie na stany, umiejętności, zachowania i środowisko – również pozwoli tę zmianę zrobić, jednak tego typu działania będą nietrwałe i niestabilne. Zatem działamy na przekonania – trzeba przeprogramować filtry kreujące rzeczywistość w naszych głowach.

Mówiąc wprost  – aby wpłynąć trwale na kogoś i go zmienić – należy lecieć od góry do dołu tej piramidy. Oczywiście nie każdy poziom można zmienić, a na pewno zmiany muszą być zaakceptowane przez osobę, na którą działamy. Nawet na siebie.

Nie trzeba oczywiście zmieniać wszystkiego, ale warstwa wyższa determinuje i określa poziomy poniżej. Jeśli poziomy są niespójne – zmiany będą nietrwałe.

Szukam teraz zmiany i sposobu możliwości wpływania na przekonania. Jeśli do tego dojdę będę u celu tego etapu mojej podróży

#036 – Miłość

Dzisiaj fragment mojej niewydanej jeszcze książki, czyli wypociny sprzed dwóch lat…. Miłość   Pojęcie „miłość” jest trudne do jednoznacznej interpretacji. Zarówno posługiwali się nim filozofowie greccy, kościół i wielu innych. Ja myślę o tym wciąż – co to jest. Po co to komu? Czy pomaga, czy przeszkadza. Daje energię czy ją zabiera? I pytanie kolejne … Czytaj dalej #036 – Miłość

Dzisiaj fragment mojej niewydanej jeszcze książki, czyli wypociny sprzed dwóch lat….

Miłość

 

Pojęcie „miłość” jest trudne do jednoznacznej interpretacji. Zarówno posługiwali się nim filozofowie greccy, kościół i wielu innych.

Ja myślę o tym wciąż – co to jest. Po co to komu? Czy pomaga, czy przeszkadza. Daje energię czy ją zabiera? I pytanie kolejne – czy jest taka sama cały czas?

Na pewno każdy ma w sobie trochę inny zestaw pytań i trochę inny zestaw możliwych odpowiedzi. Pewnie każdy z tych zestawów zmienia się również w czasie. Najważniejsze, moim zdaniem, mieć bufor miłości – worek bez dna, gdzie możesz wrzucić i pielęgnować własne wspomnienia. Wspomnienia owe, odświeżane i kolorowane własną wyobraźnią pozwolą Ci przetrwać trudne chwile, które nastąpią. Nastąpią na pewno. Ważne jednak niesłychanie, by do wora bufora wkładać maksymalnie dużo, gdyż w kryzysie będziesz mógł napawać się historią stworzoną przez Twój umysł.

Gorzej mają Ci, którzy takiego worka nie mają. Jedni nie mają bo nie chcą lub nie mają co do niego wrzucić. Inni mają ten worek po prostu dziurawy – wspomnienia uciekają bezpowrotnie – i to jest bardzo straszna rzecz, jeszcze bardziej straszniejsza dla osób z otoczenia takiego człowieka. Może się zdarzyć, że nagle jesteś dla niego kimś obcym, bo worek z waszymi wspomnieniami u niego jest pusty. Co wtedy? Jeszcze nie wiem, ale wierzę, że znajdę sposób a by taki worek ponownie napełnić – ta książka też jest próbą naprawienia świata. Mojego Świata.

Są ludzie, którzy mogą się obejść bez miłości. Ja nie. To nałóg dla mnie. Niestety jak każdy nałóg ma również skutki uboczne. Właściwie to skutków ubocznych jest pewnie więcej niż zalet (choć niewątpliwie zalety są bardziej wartościowe). Tak się właśnie zastanawiam (mając oczywiście kaca) i zadaję sobie pytanie czy ja na pewno jestem normalny – w sensie szukając sobie na siłę zmartwień i problemów, których nie ma. Znaczy się są, ale jedynie w mojej głowie. Głowie, która potrzebuje mieć wiele zadań do przetwarzania. Najciekawsze w tym momencie jest to, w jaki sposób można by wrzucić odpowiedni program do tego biologicznego komputerka, tak by wykorzystać ten potencjał. Szkoda marnować i tracić czas na nałogi, gdyż wtedy mózg, pracujący na najwyższych obrotach musi niestety walczyć z trucizną i trudnościami sztucznie wytworzonymi poprzez chorą i niekontrolowaną wyobraźnię.

Pisząc te chore wersety staram się skierować przepływ myśli na odpowiednie tory – które umożliwią materializację pozytywnej energii w sposób niosący ze sobą szczęście dla mnie i innych. Widzę teraz, że najważniejsze jest się otworzyć na nowe możliwości, wykorzystać je i wyciągnąć wnioski na przyszłość. Analiza, dystans oraz spokój pozwalają rozszerzyć horyzont własny jak i osób, które chcemy do czegoś przekonać. Ważne jest przy tym dać im szanse aby Twój pomysł i zamiary zostały „odkryte” przez nich i potraktowane jak własne. Porzuć zbędne pragnienia, które nie przyniosą Ci długoterminowych rezultatów. Skieruj energię realizację tych akcji, które pomogą Ci osiągnąć naprawdę ważne cele. Cele, które sprawią, że będziesz lepszy, szczęśliwszy i będziesz mógł pomoc innym.

Teraz kolejne zadanie przede mną – poradzić sobie z własną wizją miłości sprzed lat, zmodyfikować ją, uaktualnić, wzmocnić i zapisać w swoim umyśle. Trzeba tu uważać, gdyż wokół nas jest wiele „wirusów” i przeszkód, które te definicje mogą zmodyfikować w umyśle i spowodować, że będą przekłamane. Najważniejsza jest pielęgnacja i podtrzymanie własnych, DOBRYCH przekonań w umyśle. Należy w tym przypadku stworzyć swoją własną „BAZĘ ANTYWIRUSOWĄ” i często skanować swoje myśli i przekonania aby były wolne od złych wpływów. Człowiek jest istotą, którą bardzo łatwo zmanipulować, nieświadomie może stać się kimś innym niż miał w założeniach. Ważne jest teraz jak widzę, spisywać swoje myśli i uczucia, aby móc do nich wrócić po jakimś czasie – miesiącu, roku, latach. Jako przykłady zamieszczę tutaj kilka odniesień do własnej przeszłości. Jest to dla mnie osobiście, bardzo fascynujące – pozwala odtworzyć stan umysłu w danej chwili, czyli umożliwia swoistą podróż w czasie. Podróż, która pozwala porównać się siebie z kiedyś z sobą teraz i pozwala realnie ocenić jak bardzo możemy się zmienić w czasie – i jak możemy wyewoluować w przyszłości.

Drugim ważnym elementem jest sprawdzenie czy nasze przekonania i odczucia pozostają stałe w czasie – czy się zmieniają. Można na podstawie kilku zdań sprawdzić dokąd zmierzamy i czy wirus nie dotknął naszych zasobów rozumowych.

Najważniejsza nauka jaką wyciągam z nauk Musashi Miyamoto:

  1. Do not let yourself be guided by the feeling of love
  2. Nie pozwól by Twoje życie było podporządkowane uczuciu miłości

Choć trudno niezmiernie się z tym zgodzić jest to najprawdziwsza prawda. Widzę to po sobie. Wiele przepłakanych nocy, złych, zazdrosnych myśli i wyobrażeń. Miłość powinna uzupełniać pozostałe aktywności życiowe i powodować, że życie jest piękne, miłe i wzniosłe. Musisz znaleźć swoją wewnętrzną siłę aby znaleźć BALANS i DYSTANS do siebie i innych. Pisał o tym Musashi, mówi mi to moja żona. Ja im wierzę. Kiedy nie będziesz tego pragnął ponad wszystko i odpuścisz – miłość sama przyjdzie. Miłość ma Ci w życiu pomóc i wznieść je o poziom wyżej.

Oczywiście, tak jak pisałem – zachowaj balans – nie unikaj miłości i rób to co dla niej ważne, a ona odpłaci Ci w dwójnasób. Odda to co włożyłeś i doda nagrodę od siebie.

WNIOSEK:

Zachowaj BALANS i nie przytłaczaj innych – zostaw im trochę przestrzeni życiowej

AKCJA:

Znajdź pasję i wprowadź ją w życie – nie przesadzaj – znajdź balans i określ cele, daj też znaleźć czas i pasję partnerowi. Odwdzięczy się na pewno

NP.

Karate Kyokushin – 2 razy w tygodniu

LUB

Taniec towarzyski – 1 raz w tygodniu

LUB

Cokolwiek lubisz robić, sprawia Ci to przyjemność ….

MÓJ CEL aby mieć aktywność i pasję /wpisz sam/:

 

 

 

 

Jeśli zachowasz balans i dasz sobie i partnerowi trochę luzu – wszystko samo się ułoży – pod warunkiem, że to ten partner i macie podobne oczekiwania od związku, życia i partnerstwa samego w sobie. Pamiętaj, że związek to UMOWA, a uczucie to rzecz ulotna i chwilowa. Aby nie wygasło musisz o nie dbać, podsycać je. Czasem się będzie tlić, czasem będzie płonąć. Potrzebuje paliwa, powietrza (przestrzeni) i temperatury.

Skoro związek to jakaś tam UMOWA to podstawą, żeby się jej trzymać jest jej znajomość. A o tym w kolejnym rozdziale.

#035 – Wnioski

Pierwsze Wnioski Już 34 wpisy jak do tej pory. Cóż mogę powiedzieć? Wydaje mi się, że nawyk pisania został wszczepiony. Czuję się z tym całkiem dobrze. Na chwilę obecną mogę się ocenić dosyć subiektywnie – muszę popracować nad stylem, zawartością merytoryczną tematów oraz sposobem przygotowania wpisów. Praktycznie wszystkie z nich powstawały dosyć spontanicznie, w biegu, … Czytaj dalej #035 – Wnioski

Pierwsze Wnioski

Już 34 wpisy jak do tej pory. Cóż mogę powiedzieć? Wydaje mi się, że nawyk pisania został wszczepiony. Czuję się z tym całkiem dobrze. Na chwilę obecną mogę się ocenić dosyć subiektywnie – muszę popracować nad stylem, zawartością merytoryczną tematów oraz sposobem przygotowania wpisów.

Praktycznie wszystkie z nich powstawały dosyć spontanicznie, w biegu, bez głębszych poprawek stylistycznych, formalnych i innych. Muszę popracować też nad listą tematów do przygotowań oraz być może częstotliwością wpisów, aby uzyskać lepszy efekt.

Na chwilę obecną mam trochę planów na ten rok (nie mylić z Postanowieniami Noworocznymi), o których zacznę pisać pamiętniki – coś w formie dziennika, poradnika, sprawozdania. Jak się zaczęło, co i po co, do czego zmierzamy, jak idą postępy, no i na koniec tej części – jak się udało plan zrealizować…

Trzymajcie Kciuki… Jutro pierwszy dzień reszty mojego życia. Nie pora spocząć na laurach – tym bardziej, że Życie Jest Co Dzień To Piękniejsze.

Ps. I waszego też.