#808 – spokój

Pewnych rzeczy nie sposób wytłumaczyć dopóki się ich nie przeżyje na własnej skórze. Choćbyś widział relacje, reportaże, czytał książki, rękopisy i listy, niestety zbliżysz się jedynie do tego do czego skłania cię autor, reżyser, scenarzysta czy odtwórca dzieła. Interpretacja realcji już oddala nas od źródła, a zwiększamy tę odległość przez odbiorcę nakładajacego własne filtry. Z jednej strony to słabe i odstraszać może do zapoznawania się wzelakimi treściami gdyż do sedna nie dojdziemy, jednak z drugiej strony jest to bardzo interesujące i pożyteczne gdyż wiadomo gdzie się kierować i czego z grubsza można się spodziewać. Warto również swoje wrażenia notować używając wszelakich możliwych środków i wracać do tych zapisków porównując je z kolejną prób ą odbioru treści. Po kilku, kilkunastu próbach dotarcia do sedna sprawy, najlepiej przy poznaniu punktów widzenia różnych, nie związanych ze sobą osób, można wyrobić sobie zgrubny pogląd na daną dziedzinę. I wtedy można podjąć prawie świadomą decyzję czy dany temat można drążyć, czy jest warty naszego wkładu, czy jest to wystarczająco bezpieczne i czy mozemy się ewentualnie wycofać z naszych prób działań przy ewnetualnej zmianie decyzji.

Warto jest jednak zachować zdrowy rozsądek tym większy im cena energetyczna i prawdopodona entropia jest większa. Oczywiście jest to jedna z teorii a inne mówią, że należy walić na rympał nie planując niczego i nie martwiąc się na zapas. Kolejna zaś mówi, że nie należy robić niczego. Niczego. I po prostu trwać.

Co je zatwm łączy? Oczywiście spokój i wiara w szczęście, które nam towarzyszy. Bowiem jedynie spokojne podejście pozwala pogodzić się z rezultatami, które nadejdą, bowuem tak do końca nigdy nie wiadomo co nas na końcu spotka…

#807 – ciekawość I

Zawsze był rozważny. Dobrze ułożony, uprzejmy, tak uprzejmy, że podobał się wszystkim ciociom i babciom. Zawsze. Do porzygu. Wcale tego nie chciał, ale mamusia kazała. Mamusia, której i tak nie cierpiał. W sumie to nie miało żadnego znaczenia.

Skręcił w boczną uliczkę i maszerował jak za szkolnych czasów, minął trawnik, na którym kiedyś wpakował się w psią kupę kiedy bawili się w wojnę. To była smutna historia, bo nikt później nie chciał podawać mu ręki, żeby nie-daj-boże smród pozostał. Błahostka, ale nauczył się jak na koleżkach można polegać. Domofon. Trzy razy wcisnął środkowy guzik i gdy po chwili odezwał się zachrypły głos: – Kto tam? – odparł – Poczta.

Zabrzęczał zamek w drzwiach. Szarpnął je i ruszył do klatki schodowej. Zawahał się przy windzie i wybrał schody. Tak będzie lepiej. Pamiętał jak spędzali w tym miejscu długie zimowe wieczory, rozmowy, dyskusje, plotki, papierosy, tanie wino. Wróciło to jak ciepły wiosenny wiatr po zimie. Westchnął i wspinał się schodek po schodku. Tutaj poznał swoją pierwszą dziewczynę. Wychodzili razem na osiemnastki i inne imprezy. Ile tego było! Można by książkę napisać, albo ze trzy. Tylko kto by chciał to wszystko czytać…. A może by chciał? Nieważne.

W sumie to by zapalił. Co prawda nie robił tego od piętnastu lat, ale w doborowym towarzystwie zdarzało mu się sięgnąć po dymka. Żeby sobie przypomnieć, że przecież nie lubi jarać. Tak. Przewidział to. Miał ze sobą paczkę jakichś lightów, które zostawił ktoś po ostatniej parapetówce. Może to już pora zapalić. Tak.

Zatrzymal się i nasłuchiwał. Cisza. Wyjął papierosa, rozwałkował go i włożył do ust. Wciągnął powietrze bez odpalania. Poczuł zapch i smak tytoniu. Wyjął go i wsadził za lewe ucho. Jeszcze poczeka. Ruszył dalej.

To już trzecie piętro. Tu to były biby. Jedna była przezajebista. Podobno. Od kolegów się dowiedział, bo przecież tak dali w palnik, że film mu się urwał. To, że się urwał, nie przeszkodziło w tym, żeby zarzygać pół mieszkania, nie chcieć posprzątać i jeszcze prawie wlać właścicielowi. Żeby jeszcze byli na tę okazję zaproszeni…

Kolejne piętro, kolejne wspomnienia. Tu mieszkał starszy, wredny dziad, który ganiał ich z siekierą po działkach. No niby mu szabrowali owoce i niszczyli grządki, ale przecież byli jeszcze dziećmi.

Na dworze się ściemniło. Ruszył dalej. Nogi zaczynały go boleć i stawały się ciężkie. Człapał jak leniwiec na kacu po imprezie z koalą, każdy krok kosztował coraz więcej wysiłku. Usiadł na schodach opuścił głowę i włożył ją w dłonie.

Po co tu przyszedł w ogóle? Ogarnął go paraliż i zwątpienie. Dreszcze przebiegły po obu stronach pleców a wzdłuż kręgosłupa poczuł spływające krople potu.

Skupił się i powoli doszedł do siebie. Tak. Papieros. Odpalił go, zaciągnął się i zakaszlał jak gimnazjalista za śmietnikiem. Przecież gimnazjów już nie ma – przemknęło mu prze myśl – Nie ma to przecież znaczenia.

Wziął trzy machy, zagasił peta i ruszył dalej. Może z tym paleniem się pospieszył? Na szczęście nikt nie poczuł dymu, w każdym razie dotarł już na jedenaste piętro. Jeszcze trzy. Zatrzymał się i przytulił do ściany. Ktoś wyszedł z mieszkania i podszedł do windy. Przeczekał aż się zapakowali i kabina odjechała. Ruszył dalej.

Dotarł na piętro. Przyspieszył korytarzem do celu. Spojrzał na drzwi i wsunął klucz do zamka. Nie wkręcili go – pasował! Po chwili już stały otworem a z wnętrza wydobył się lekki smród. Niewiele myśląc przekroczył próg i zamknął je za sobą.

#806 – upór

Często ludzie idą w zaparte, spotykając się tym samym z niezadowoleniem innych. Niektórzy jednak, po zrozumieniu swoich błędów zmieniają zdanie i dostosowują się do zaistniałej sytuacji. Zmieniają punkt widzenia, zmieniają swoje stanowisko w danej sprawie, działają zupełnie inaczej, po prostu wybierają nową ścieżkę.

Brzmi logicznie?

Trochę tak, trochę nie – głównie to politycy lub ludzie potrzebujący posiąść władzę.

Zmieniają swje podejście po dotarciu na szczyt, bo stamtąd rozpościera się zupełnie inny widok, często kreowany przez innych współrządząch, a to co się tam, na szczycie dzieje, jest tutaj z dołu zupełnie niedostępne i niewyobrażalne.

Szczerze? Nawet nie wiem czy chiałbym wiedzieć jak to wygląda w rzeczywistości, nie dlatego, że boję się nakładu pracy czy obawiam o zdrowie i życie. Po prostu nie chciałbym się stać właśnie taki.

Walcz z tym, ktoś powie – ale raczej walka z tym, obserwując historię ludzkości, jest zupełnie bezużyteczna i skazana na porażkę.

Jeśli bowiem istota wszechmogąca i stwórca tego wszechświata nie może sobie z tym bałaganem poradzić, to kto niby może?

#805 – lustro

Patrzył w lustro każdego dnia. Rano, po południu, czasem wieczorem. Starał się znaleźć tam odpowiedź na pojawiające się w jego głowie pytania. Skąd tyle zła? Dlaczego są tacy dla siebie? Czy nie można inaczej było załatwić tych spraw? Kto może sprawić by na świecie było dobrze wszystkim?

W końcu do niego dotarło. Niestety nie da rady naprawić świata, ani sprawić by wszystkim było lepiej. Dlatego nastała pora się skupić na czymś mniejszym. Sprawić by w otoczeniu zapanował spokój, by spokój wędrował na zewnątrz i ogarniał większe kręgi. To jest trudniejsze niż myślał, niż przypuszczał, trudniejsze niż mógł sobie to wyobrazić. Ale poczuł ciepło bijące od wewnątrz i zobaczył je w odbiciu w lustrze. W zmarszczkach, w uśmiechu, w siwych włosach.

Każdy jest inny w drobnych szczegółach, ale najgorsze są te różnice, które są wyolbrzymiane przez otoczenie, tym bardziej im ta różnorodność jest sprzeczna z wirtualnymi normami społecznymi ustalanymi ku wygodzie jakiejś określonej grupy społecznej, czasem większej, czasem mniejszej, ale zazwyczaj tej, która trzyma władzę.

#804 – wschód

Popatrz na Wschód. Tam gdzie jest źródło naszej energii. Odrzuć to co niepotrzebne. Złość, wzburzenie, agresję…. Jest to trudne. Ba często niewyobrażalnie trudne, szczególnie na początku bo zewsząd otaczają nas przykłady podjudzania i eskalacji tego typu zachowań.

Atak? Oddaj tak samo. Oko za oko! Jeśli myślisz choć trochę już powinieneś wiedzieć, że to zgubna droga.

Są też, wywodzące się poniekąd z tego nurtu inne zachowania, które są tak wyidealizowane, że zazwyczaj pozostają jedynie na papierze – „Nadstaw drugi policzek”. Równie zgubne, choć zupełnie inne.

Dlatego spójrz jeszcze dalej na Wschód. Po prostu zwróć złą energię tam skąd przyszła. Zignoruj. Bądź Ignorantem zła skierowanego ku tobie.

To jak traktujesz zło kierowane do innych to zupełnie inna kwestia moralna, jednak zło kierowane do ciebie nie powinno wcale tu dotrzeć, a jedyne miejsce, do którego należy to nadawca. Zatem rozkoszuj się wyrafinowanymi sztuczkami, którymi chcą cię pokonać, bo są one jak psy ujadające za wysokim płotem. Broń się tak skutecznie, że niezauważalnie. Bądź pozornym ignorantem, który nie wie jak zdobyć to co niezdobyte. Bądź odkrywcą siebie w sytuacjach niezwykłych i tych powszednich. Jedynie spokój pozwoli wyczekać moment, który może wyzwolić możliwość uniku z jednoczesnym niezauważalnym kontratakiem, kosztującym Cię ułamek Twojej niespożytej energii.

Pracuj mądrzej a nie ciężej.

Bądź ciekawy, odważny i ostrożny w wydatkowaniu zła.

Pamiętasz? Dobro wraca podwójnie!

Zło poczwórnie.

#803 – jaskółka

Jedna jaskółka wiosny nie czyni, ale w sumie nawet brak jaskółek (który patrząc na działania ludzkości wcześniej czy później nastąpi) nie spowoduje, że wiosny nie będzie. Ludzie kombinują i ciągle coś komunikują, a kiedy już coś pójdzie w eter to okazuje się, że nie do końca rzeczywistość dostosowuje się do pobożnych życzeń ich twórców. Tak bywa i nie bardzo mamy na to wpływ, biorąc pod uwagę zmienność naszego otoczenia oraz prawdopodobieństwo różnych zdarzeń. To co najbardziej boli to to, że często próbujemy inaczej zinterpretować to co zostało już powiedziane, tak aby jednać nagiąć ciąg przyczynowo skutkowy, sugerując, że jednak racja była po naszej stronie. I wtedy czy to wróbel czy kawka będzie świetną jaskółką i znajdziemy ich całe stadko.