#817 – marzenia po raz „pińcetny”

Marzenia można podzielić na wiele grup, według różnych kryteriów i poziomów.

Najprostsze to spełnione i niespełnione, spełnione możemy podzielić na satysfakcjonujące, rozczarowujące i nijakie. Rozczarowujące na mało ekscytujące, wstydliwe i takie na które wydaliśmy zbyt wiele w stosunku do efektów….

Posiadanie marzeń jest kluczowe dla naszej egzystencji i poczucia szczęścia. Spełnianie ich pozwala nam utrzymać wysoką motywację i chęć dalszego działania, jednak bodźce, których dostarczają oraz poziom ekscytacji, który pojawia się tuż przed spełnieniem powoduje, że w pewnym momencie nasza odporność na radość rośnie i możemy poczuć się przygnieceni.

Dlatego konieczna jest refleksja, odpoczynek i odpowiednie dozowanie pozytywnych odczuć. Jeśli zbyt wcześnie sięgniesz za wysoko, uda ci się osiągnąć dużo więcej niż planowałeś i przyjdzie ci to z łatwością, nie docenisz wagi drogi, która cie do tego miejsca zaprowadziła. Nie znaczy to, że masz specjalnie iść pod górkę, czy dokładać sobie jakichś sztucznych utrudnień, ale powinieneś urealniać swoje marzenia w stosunku do potrzeb i możliwości, którymi dysponujesz. Z drugiej strony – cel, którego nigdy nie osiągniesz i będziesz tyrał i harował po 16 godzin na dobę, tracąc przy tym rodzinę, przyjaciół i znajomych jest tylko destrukcją prowadzącą cię tam gdzie nikt nie chce się dostać.

Tak czy inaczej, pamiętaj, że to co już masz – jest marzeniem wielu innych ludzi, którzy nie mają takich luksusów. Myśl o tym zawsze, kiedy ogarną cię czarne myśli i zwątpienie w celowość egzystencji. Życie jest piękne, a ty jednym z wielu cudów.

#816 – kiedyś

Wiele rzeczy można zrobić kiedyś. Inne można zrobić niedługo. Jeszcze inne może robisz właśnie teraz. Pytanie, których rzeczy nie zrobisz nigdy? Można sobie gdybać i oszukiwać, że można odkładać coś na później. W pewnym zakresie, kiedy masz 20 czy 30 lat, może nawet ma to sens. Ale kiedy przekraczasz pewną granicę, wszystko zaczyna wyglądać trochę inaczej i warto się nad tym szybciej zastanowić i odhaczać na swojej liście niespełnione marzenia. Jedni nazywają to dojrzałością inni kryzysem wieku średniego, a jeszcze inni brakiem odpowiedzialności. Czy stać cię na to, żeby nie spełnić swoich najskrytszych pragnień? Jeśli tak właśnie jest, to spisz wszystko to, z czego świadomie rezygnujesz i opisz swoje motywy nie podejmowania konkretnych działań, po prostu po to by później nie narzekać, że pozbawiłeś się właśnie tego co wydawało ci się ważne. To twoje życie, twoje wybory i twoje priorytety, zatem jesteś odpowiedzialny za podejmowanie najtrafniejszych decyzji z własnego punktu widzenia. Pytanie, które powinieneś sobie zadać na każdym etapie, jest takie:

Czy będę sobie w stanie wytłumaczyć aktualnie kierujące mną kryteria podejmowanych przeze mnie wyborów i czy zrobiłem wszystko na co mnie teraz stać by być szczęśliwym, zadowolonym i spełnionym, tu, teraz i KIEDYŚ.

Pytanie czy KIEDYŚ nadejdzie? Czy ty go w ogóle doczekasz?

#815 – bunt

Kiedy idzie nowe czuję niepokój. Zmiany często kojarzą się z buntem, powstaniem czegoś nowego, pokazania jakie to stare było nieefektywne, brzydkie, powstają pomysły by to zniszczyć, zrównać z ziemią i postawić nowe, dobre, nieskończenie perfekcyjne. Tak było dawno, było to normalne, wszyscy się z tym oswoili i zaakceptowali taki stan rzeczy. Jednak czasy się zmieniły i nastała era buntu budującego. Trzeba szukać zmian i ulepszeń, ale dzięki nowym możliwościom wymiany i przetwarzania informacji powinniśmy łączyć to co nowe z tym co stare. Stąd właśnie pojawiła się konwergenacja technologiczna i hybrydyzacja rozwiązań. W wielu przypadkach to niszczycielskie nowe, samo w sobie nie jest optymalnie lepsze od starego, a dopieru po przeanalizowaniu wszystkich cech i dodaniu jeszcze kilku możliwych opcji okazuje się, że nowo powstały, zmutowany wynik naszej pracy nabiera kształtów o jakie warto się starać. Sęk w tym, że bardzo wiążemy się z naszym dzieckiem, wynalazkiem, tworem i ciężko nam pozwolić mu rozwijać się adekwtanie do potrzeb. Staramy się uchronić je przed środowiskiem, budując klosz broniący kluczowe cechy przed ewolucją. Kiedy nie bedziemy pozwalać na ewolucję – wspierając ją nieustannie i aktywnie, przyjdzie coś co rewolucyjnie wywróci wszystko do góry nogami.

Rozglądaj się zatem bacznie, szukaj nowinek i niezwłocznie staraj się je wykorzystywać zgodnie z celami, które będziesz mieć za kilka dni. Bo te co masz teraz mogą być już nieaktualne i nawet o tym nie wiesz.

#814 – geniusz?

Czy każdy jest geniuszem? Czy każdy może mieć własne zdanie? Czy każdy może mieć własne życie pełne niezawisłych wyborów?

Oczywiście, że nie. Jesteśmy ograniczeni węzłami zależności formalnych, socjalnych, służbowych, religijnych, moralnych i celowych. Nawet tych, na które nie mamy wpływu. Żyjemy w ciekawych czasach, w których spowodowano, że początkowo mogliśmy mieć wrażenie, że mamy jakąś wolność i możliwości decydowania o swoim losie, jednak kolejne wydarzenia pokazują, że jesteśmy jedynie marionetkami, które realizują akcje zdefiniowane przez nadrzędne warstwy. I nie dotyka to jedynie tych na dole, im wyżej się wspinasz tym rozumiesz, że choć widoki są piękne tym mniej możliwości na przeprowadzenie własnych, wolnych działań. Jesteś wyżej, więc jesteś lepiej widoczny i dla tych z dołu i dla tych z góry, łatwiejszym celem stajesz się dla innych na twoim poziomie. Możesz robić to co możesz robić i nic ponadto. Jeśli się wychylisz lub zaczniesz zbaczać z kursu zostaniesz przywołany do porządku, chyba, że przegiąłeś i niestety Twój tor został zmieniony tak byś nie osiągnął zamierzonych celów.

Czasem możesz się jeszcze wycofać, z większą czy mniejszą godnością, ale nie każdy może zaznać takiego luksusu. Ci właśnie zostają ukarani w bardziej prozaiczny sposób, który pozwala na zrozumienie swoich błędów, a na pewno na pozbawienie możliwości popełnienie ich ponownie.

Często ci, którzy myślą, że są wolni i mądrzejsi od innych chwalą się swoim sprytem, a okazuje się, że są jedynie elementem układanki a ich pozorny bunt ma uspokoić innych, żeby wszyscy wierzyli, że jakaś wolność istnieje…

#813 – dobro czy zło?

Czy zło zwalczać dobrem? Czy zwalczać je złem? Każdy ze sposobów ma wiele zalet, wad i kosztów które musimy ponieść. Najważniejsze jest na początku ustalić co jest dobrem, co złem i po której stronie próbujesz się posadowić. Generalnie, jak zawsze, wszystko jest względne, a to jak ty to czujesz to jeszcze zupełnie inna sprawa. Na początku i na końcu swojego życia będziesz Ty sam (sama). To gdzie się w międzyczasie znajdziesz, z jakiego poziomu będziesz mieć okazję podziwiać cuda świata oraz towarzyszące mu plagi a właściwie jedną plagę – ludzkość, zależy od wielu czynników. Jesteś na wygranej pozycji, jeśli trafisz na swojej drodze na odpowiednich ludzi. Często nie masz możliwości wyboru towarzystwa, czasem możesz wykorzystać nadarzające się okazje – szanse, które często pojawiają się kiedy jesteś w dołku – jednak musisz mieć energię i siły witalne by przekuć je na korzyść. Często dźwigając na swoich barkach bagaż dobra, zła i doświadczeń, nie masz siły by zrobić coś jeszcze. Coś co spowoduje różnicę, pozwoli przejść na kolejny poziom, sekwencyjnie, krok po kroku. Pomimo wątpliwości. Czasem możesz zignorować drobne niedociągnięcia, nie musisz być idealny by osiągnąć wielkie rzeczy, a perfekcjonizm będzie kosztować o wiele więcej niż to warte. Życie jest dobre. Świat jest dobry. Ludzie – jacy są ludzie?

#812 – chaos czy po prostu ….

Na początku był chaos. To zdanie wymaga redakcji. Nie dlatego, że ma błędy ortograficzne czy gramatyczne. Po prostu albo nie było żadnego początku, albo to nie był chaos. Chaos to mamy teraz. W świecie, na kontynencie, w kraju. Ba, ja mam go czasem również w sobie. A skoro zawsze był i jest, a nie zanosi się, że go nie będzie to raczej mało prawdopodobne że było coś przed nim. Chociaż z drugiej strony jeśli wcześniej był ład i porządek i ktoś postanowił to zniszczyć i wprowadzić „rozwojowy” chaos, to tworząc przy okazji istoty na swoje podobieństwo musiał się liczyć z tym, że jeśli cokolwiek się będzie uspokajać, to owe stworzenia znajdą sposób by każdy zalążek spokoju przetransformować w coś nieharmonijnego.

Chaos jest dobry bo dzięki niemu tworzą się możliwości, na które nie natknęlibyśmy się żyjąc swoim wymarzonym życiem. Smutne i radosne stwierdzenie. Takie jak nasz świat ułożony z przeróżnej wielkości węzłów stworzonych z pozornie niepowiazanych zdarzeń i zwrotów akcji. Oczywiście są połączone Chaosem. Im większy chaos tym więcej zyskują Ci, którzy w niego wierzą i są w nim wychowani, bo mniej jest w stanie i ch zaskoczyć I zranić.

Używaj chaosu z należnym szacunkiem i kulturą bo podobnie jak woda ma przeróżne sprzeczne I niewytłumaczalne właściwości, które mogą być wykorzystane w dobrej wierze jak I przerodzić się w niekontrolowaną broń.

#811 – wymyślił

Każdy powinien żyć na minimalnym akceptowalnym poziomie realizując swoje zadania będące źródłem satysfakcji i nie powodujące szkody innym.

Problem pojawia się w tym momencie, gdzie zadania są opłacane poniżej obiektywnie oczekiwanego poziomu, gdy w tym samym czasie osoby wykonujące inne zadania otrzymują wynagrodzenie przekraczające ten poziom. Do tego dochodzą dodatkowe proste okoliczności jak wyzyskiwanie innych przez nieuczciwych przedsiębiorców chcących spełnić swoje marzenia, niejednokrotnie przekraczające omawiany poziom minimalny.

Tu pojawia się państwo, które pragnie stanąć na straży oczekiwań biednych, chorych, starych, małoletnich i pokrzywdzonych. Pieniądze na nich również powinny się jakoś znaleźć, choć wiemy dobrze, że nie pojawią się znikąd, a nowe zadania również kosztują i wymagają wynagrodzenia. Wyższe przychody karane są wyższymi podatkami, które z kolei prowadzą do nieuczciwości i chęci ukrycia zysków, z drugiej strony minimalne wynagrodzenie, zasiłki i inne świadczenia pomimo tego, że są niskie, to ogarniają dużą grupę ludzi, którzy nie realizują żadnych zadań pomimo swojej możliwości i prowokują do kolejnych oszustw, w innym zakresie i innym przekroju.

Podsumowując ten krótki i zupełnie niepotrzebny wywód – możliwości i różne sposoby kombinowania umożliwiają niektórym gromadzić nieadekwatne środki, które mogłyby posłużyć również najbiedniejszym i naprawdę potrzebującym, wymagałoby to jednak standaryzacji i wypłaszczenia oczekiwań socjalnych a także zwiększenie kontroli umożliwiając „sprawiedliwe” traktowanie wszystkich.

Sami zatem możemy zrozumieć, że natura człowieka na takie podejście nie zezwala, gdyż niewielu jest takich, którzy na takie rozwiązanie przystaną. A nawet jeśli pozornie przystaną to w kuluarach, poza procedurami będą się odbywać ciche transakcje, przenoszenie praw i majątków w niewidzialny dla ogółu sposób, niezależnie czy będą obostrzenia, celibaty, dyktatura, socjalizm, kapitalizm czy inne barachło. Ciężko znosimy jeśli ktoś ma więcej niż my, tym bardziej jeśli naszym zdaniem nie zasłużył, ale jeszcze gorzej by było jakbyśmy mieli mniej niż nam się wydaje, że powinniśmy a inni by mieli tyle samo co my….

Tak więc, gromadzimy się, łączymy w grupy i psioczymy, jak nam to źle albo wykorzystujemy na maksa to co przyniósł nam los i drenujemy go do końca i siedzimy cicho, a nuż uda się ugrać jeszcze więcej?

#810 – zady czy walety?

Wiele jest rzeczy, które chciałbym o sobie usłyszeć. Jeszcze więcej jest takich, których w ogóle nie biorę pod uwagę w takim kontekście. Prawda waży dużo i trudno ją udźwignąć, zarówno jeśli chodzi o pozytywne jak i negatywne aspekty. Zresztą to co dla jednego jest wadą dla drugiego może być zaletą. Czy słyszałeś coś o przypadku niewidomego od urodzenia chłopaka, którego cudowni medycy uzdrowili po dwudziestu paru latach życia? Dostał wzrok, z którym nie potrafił sobie poradzić, jego świat uległ zmianie, której nie sprostał. Stracił rentę, możliwości i przywileje jakimi dysponował jako niewidomy, stał się prawie normalny. Prawie, bo w jego percepcji pozbawili go owi cudotwórcy miejsca, w którym radził sobie od urodzenia. Czy zmiana została przygotowana poprawnie? Czy sława i chwała przewyższyła koszty poniesione przez niczego winnego człowieka? Jak to rozpatrywać w kwestiach ludzkich? Jak określić moc i władzę człowieka nad naturą? Kto jest zwycięzcą a kto zwyciężonym?

#809 – dla kogo?

Warto czasem się zastanowić dla kogo to wszystko robisz? Pracujesz, żyjesz, oddychasz. Dla siebie? Dla bliskich? Dla rządu? Dla podatników? Dla spadkobierców? Dla Boga? W imię czego?

Jeśli nie będziesz zadawać sobie tego pytania odpowiednio często i odpowiedź nie będzie Cię napędzać do dalszych działań, wkrótce może okazać się, że znajdziesz się w miejscu, w którym trudno będzie znaleźć twardy grunt pod nogami. Oczywiście odpowiedzi mogą się zmieniać w czasie i powodować, że będziesz musiał przenieść gdzieś ciężar swoich akcji po to by zrównoważyć oczekiwania środowiska, swojego ego, celu i środków, którymi dysponujesz.

Im mniejszy masz pęd i mniej dostępnych środków tym trudniej złapać równowagę i wtedy musisz lawirować, dwoić się i troić.

Czasem trzeba podjąć trudną decyzję czy uciec, walczyć czy stanąć nieruchomo i czekać na to co się wydarzy…

Pamiętaj jednak, że jeśli zmieniasz zwrot ruchu to musi nastąpić krótki moment zatrzymania. Wykorzystaj ten czas poprawnie i nie przejmuj się za bardzo tym, że stoisz, tylko delektuj się bezruchem, który wkrótce minie i zastąpi go pęd, popęd i ciąg przyczynowo skutkowy podjętych, zamierzonych i niezamierzonych akcji. Czy ktoś to zauważy? Czy ktoś to poprawnie zinterpretuje? Czy ktokolwiek ma prawo oceniać wynik nie uwzględniając drogi umożliwiającej dotarcie do konkretnej mety?