#863 – szczęście

Wokół otaczają nas mądrości, z których możemy brać to co chcemy. Albo to, co każą nam brać „mądrzejsi” od nas. Bo czymże jest nasza wola i możliwości poznawcze, jeśli nie możemy poddać analizie pewnych różnych, często sprzecznych punktów widzenia, odnieść się do nich, wyciągnąć wnioski i podjąć świadome decyzje i kroki w zakresie własnej egzystencji?

Z jednej strony byłoby to sprawiedliwe, gdyby po jakimś czasie studiów, nauki, praktyki wybrać to co nas interesuje i otaczać się ludźmi o podobnych poglądach, tylko patrząc na świat – jest to niemożliwe – bo po dojściu do władzy grupy (często grupki) ludzi, nagle zmienia się wszystko – czasem wolno, czasem bardzo szybko. Gdy masz inne poglądy, masz prawo zachować je dla siebie, głęboko w swojej głowie, cieszyć się, ze nikt nie próbuje do nich dotrzeć. W innych miejscach świata, jest dużo lepiej – panuje – pseudodemokracja, dzięki której, można pobudzić większość do wyeliminowania mniejszości. Siłą, strachem, karami i oczywiście podatkami. To co niewygodne dla warstwy rządzącej jest złe. Skuteczne zmiany zazwyczaj wymagają czasu i przeminięcia kilku pokoleń. Naprostowania historii, tak by była pasująca do oczekiwań i przekonania nieprzekonanych do prawości i mądrości naszych poglądów. Zdarzą się oczywiście czarne owce, ale te można wyizolować, odseparować i naznaczyć tak by inni od nich się po prostu odwrócili, zapomnieli i zignorowali.

Pamiętasz eksperyment z małpami, drabiną i bananami? To właśnie dlatego świat działa jak działa, a że ludzi oczytanych, otwartych, gotowych naprawdę pomagać innym, nie czerpiąc przy tym nadmiernych korzyści jest stosunkowo niewielu, sytuacja ludzkości nie poprawi się. Kasa to kasa. Władza to władza. Jest jeszcze seks i substancje psychoaktywne. A pozostałym pozostają – praca, podatki i posłuszeństwo. I strach przed karą tutaj i w przyszłym świecie. No i nagroda – po śmierci. Której nikt nie widział. Ani Ci co wierzyli ani ci co nie wierzyli.

#862 – Przed i po

Cud po prostu. Majstersztyk. Dzieło sztuki.

Zazwyczaj zachwycamy się wynikiem. Jego kształtem, smakiem, rezultatem.

I dobrze. Tylko za tym stoi a właściwie leży wiele złożonych czynności, przygotowań, wyrzeczeń, wiedzy, a także – BAŁAGANU.

Wiele przedsięwzięć, gdy popatrzymy na nie od środka wydaje sę być chaosem, który w czasie przygotowań nie przypomina produktu końcowego. Dlatego ważne jest planowanie, odpowiednie (optymalne) przygotowanie teoretyczne i wizja oczekiwanego rezultatu. Pomyśl o czymś prostym – o pierogach. Żeby je przyrządzić potrzebujesz – czasu, pieniędzy na produkty, narzędzi i wiedzy jak to wszystko ogarnąć w trakcie. Dodatkowo konieczne jest posiadanie praktyki – teoretycznej (obserwacji – teraz ułatwionej przez różnego rodzaju szkolenia na YT i innych) oraz własnego wykonania, które w pierwszych modelach może wskazać pewne niedociągnięcia i potrzebę poprawy. W czasie procesu produkcyjnego okaże się, że wystąpią sceny dantejskie, które konsumentowi nie muszą kojarzyć się z odbiorem końcowym produktu. O tym wszystkim i jak nad tym dobrze zapanować, musisz wiedzieć jeśli chcesz się czymś zająć.

Zatem – nie od razu Kraków zbudowano, nie wszystko złoto co się świeci, niejednemu psu na imię Burek.

Wniosek jest taki – jeśli chcesz coś osiagnąć musisz mieć: chęci, czas, pieniądze i włożyć w to odpowiednią ilość pracy, aby przyjąc odpowiednią ilość wiedzy jak to zrobić (zgodnie z zasadą Pareto).

Albo możesz pójść do sklepu i kupić te pierogi 😉 .

W końcu, aby napić się piwa, nie musisz mieć browaru.

#861 – nostalgia

Nadszedł ten czas. Nostalgia, podsumowania, zaraz postanowienia noworoczne, z których za rok będziemy się śmiali. No może nie wszyscy….

bo kolejny rok może pokrzyżować nam nasze zamierzenia.

Byłem ostatnimi dniami na wycieczce do korzeni i wspomnień mojej młodości oraz niedawnej przeszłości. Odwiedziłem rodzinę, której nie widziałem dwa lata. Tylko dwa lata. Aż dwa lata? Zdaje się moment, a to przecież wieki. Zderzyłem się z rzeczywistością i wspaniałymi wspomnieniami sprzed lat. Odwiedziłem też moją wspaniałą ciocię, która ma już szmat życia na karku, choroby, przejścia, a to że w mojej pamięci jest jako pełna wigoru, radości i humoru kobieta, spotęgowało uczucie tego jak mało znaczymy w porównaniu do wszechświata i na jak mało rzeczy mamy tak naprawdę wpływ. Oczy mojej cioci, radosne, tęskniące za dawnych życiem pełnym zdrowia, radości i możliwości powiedziały mi więcej niż setki czy tysiące słów.

Tak szybko mija czas, życie. Za szybko. – Tyle powiedziała mi słowami, które z trudemi powoli wyszły z jej ust. Powiedzmy sobie szcerze, są to słowa, które każdy z nas zna i odkłada do szuflady pamięci, zbyt rzadko do nich zaglądając i odkurzając. Powinny zaś być zawsze na wierzchu i powinny przypominać nam jak ważna jest chwila. Ta chwila. Nie chowaj urazy do nikogo, nie pozwól też by twoje błędy trzymały cię gdzieś na uboczu, w kącie. Życie toczy się dalej i każda sekunda jest twoją chwilą, niezależnie co zrobisz. A r ób co możesz, tym co masz, teraz i bądź dobrym człowiekiem, niezależnie od tego co myślą inni….

Wystarczy tej nostalgii na ten piękny, zimowy poranek. Teraz pora ruszyć ciało. Kolejny trening przed najtwardszymi duchem.

#860 – przemyślenia

Wybrałem się znowu na spacer marszobiegowy z psem. I jak zwykle myśli zaczęły przebiegać w głowie analizując to wszystko co się ostatnio działo i łącząc to z całą wiedzą i bagażem, który już posiadam. I wyszedł z tego niezły bigos jak na to popatrzeć. Żyjemy w bardzo niekosekwentnym świecie, jak na to spojrzeć, a może nawet wprost przeciwnie – w bardzo konsekwentnym, w każdym razie jest on – zmienny, niepewny, złożony i niejednoznaczny (Volatile, Uncertain, Complex and Ambiguous) – VUCA – o czym już kiedyś pisałem. Cokolwiek nie wymyślisz i zdaje się to być fikcją, może okazać się faktem, kolejnym powtórzeniem historii lub cieniem rzucanym przez inny zapis z przeszłości (lub przyszłości). Żyjąc bowiem w tym świecie póki co trójwymiarowym (+ jednokierunkowo płynący czas), ciężko nam odnieść się do kolejnych wymiarów. To co widzimy może być jedynie pochodną czegoś bardziej rozbudowanego, czego nie jesteśmyw stanie ogarnąć naszą świadomością. Czy świat jest idealny? Czy mógłby być wzorem dla innych światów? Czy człowiek stworzony na obraz i podobieństwo kreatora, mordujący inne stworzenia, kłamiący i nieprzestrzegający głoszonych przez siebie zasad, łasy na oklaski i nieodporny na małe i większe pokusy może coś w tym wszystkim znaczyć?

Można by zostać filozofem i snuć takie domysły w nieskończoność,sięgając kresu swych dni z zapisanymi pytaniami bez odpowiedzi….

Niektóry znajdują ukojenie sięgając po uspokajające rozpraszacze, karmiąc i dostarczając do mózgu odpowiednich substancji chemicznych – zarówno tych naturalnych jak i zupełnie sztuczynch. Cel jest taki sam – poczuć to coś co sprawia, że jest ci dobrze, miło i dokładnie tak jak chcesz. Ty musisz rozważyć co ci służy i w jakim stopniu, a jedno jest pewne – pewnych rzeczy lepiej nie próbować, innych nie można ze sobą łączyć, a na pewno słuszne jest stwierdzenie, że wszystko jest szkodliwe – a to jak bardzo, zależy od dawki…

Niestety nie każdy osiągnie stan szczęścia na tym padole i niestety nie wszytskim można pomóc. Inni mogą po prostu nie chcieć być szczęśliwi i to jest ich sposób na egzystencję.

Bądź sobą – rób to co lubisz i nie szkodzi to innym ipamiętaj, ze wcześniej czy później (im później, tym lepiej), przez pewne drzwi będziesz musiał przejść, niezależnie czy ci się to podoba…

#859 – zbudować harmonogram

Często pytacie jak zbudować skuteczny harmonogram…

Cóż – jak zawsze można odpowiedzieć – to zależy…

Po pierwsze – musimy ocenić co nas ogranicza – czy konkretna data zakończenia projektu, która jest nieprzekraczalna, czy zależy nam aby projekt zakończyć jak najwcześniej, czy wprost przeciwnie – jest to coś co chcemy odwlec w czasie… Wszystkie te aspekty są kluczowe do podjęcia dalszych kroków. Jeśli mamy konkretną datę do doprowadzenia – musimy zadać sobie kolejne pytanie – czy jest to data „punkt”, w którą musimy trafić, czy możemy mieć datę wcześniejszą, która po pierwsze może być akceptowalna, a po drugie daje nam możliwość poślizgu do daty akceptowalnej.

Drugą ważną rzeczą jest ustalenie wszystkich zadań do wykonania (przez kogo i czym) i wskazanie tych, które występując po sobie (nie mogą być zrównoleglone) i tworzą nam ścieżkę krytyczną (Critical Path Method CPM) – wtedy opóźnienie każdego z tych zadań spowoduje opóźnienie całego projektu – zatem tych spraw musimy pilnować najbardziej.

Co do pozostałych rad – to pamiętajmy o budżecie – niezbędnych zasobach (materiały, sprzęt, usługi), priorytetach w naszym projekcie i na zewnątrz oraz ludziach. Ludzie to ludzie – ale nie są to zasoby – jest to kapitał, o który musimy dbać, bo w krytycznym momencie okaże się, że osoby A nie da się zastąpić nikim innym, bo akurat posiadł wiedzę, której nie zdążył przekazać innym… Ostatnią rzeczą, o której teraz wspomnę to – kontrola, i jest ona podstawą zaufania! Musisz ufać innym i delegować optymalnie zadania oraz dbać o to by wszyscy wiedzieli co mają robić i ochoczo reagowali na pojawiające się nieustannie przeciwności.

Pamiętaj – plan jest tylko planem – i twoim zadaniem jest go pilnować i w razie potrzeby modyfikować! Trójkąt jest niezmienny – Pieniądze / Czas / Jakość. Pamiętaj tylko, że nie wszystko można kupić, a straconego czasu nic nie zwróci.

#858 – prawda inaczej

Ten wpis miał być zatytułowany – Twarda prawda, ale już taki miał miejsce w odcinku #517. To pierwszy mindfuck potwierdzający poniższe, przewrotne słowa. Bo cóż by było, gdybym tego nie sprawdził? Byłyby dwa wpisy o tym samym tytule, a innej treści, co mogłoby również spowodować, że czytelnicy (zakładam optymistycznie, że jest was więcej niż jedna osoba) mogliby odnieść wrażenie, że nie kontroluję tego co się tu tworzy, zbiera i w końcu przetworzy. Wracając do tematu prawdy, czytając „Non stop” Briana W. Aldissa możemy trafić na kolejne przesłanie o prawdzie, ostatecznej prawdzie – której znajomość nie spowodowała, że ktoś został przez to uszczęśliwiony. Zatem kontynując, krótki a znaczący wywód, znajomość faktów, myśli i zamierzeń ludzi kierujących społeczeństwami, organizacjami czy całkowicie ludzkością nie spowoduje, że poczujemy się lepiej. Jesteśmy jedynie trybikami w machinie i możemy poruszać się jedynie w ograniczonym z góry zakresie. To nie jest oczywiście wiedza tajemna, a sęk w tym to zrozumieć, że granice prezentowane i przekazywane nam przez „rzeczników ludu” są jedynie projekcją żądań i założeń władzy. Tak naprawadę granice istnieją gdzieś zupełnie indziej, a im bardziej zbliżamy się do tych wyimaginowanych tym większa presja, ciśnienie i sztuczne poczucie zagrożenia.

Podsumowując, prawda ma gorzki smak potu, zmęczenia, czasem własnej krwi, a dążenie do niej może być niebezpieczne, dając równocześnie poczucie satysfakcji i rozszerzenia horyzontów. Niby wszystko już było, ufamy szczerze zapisom sprzed tysięcy lat, gdzie nauka była skrywana a znane nam technologie niedostępne zwykłym ludziom, a każdy krok rozwoju ludzkości i próby spojrzenia w kolejnym wymiarze powodował bunty, prześladowania i wciskanie ciemnoty ludowi. Plan jest prosty i jako ludzkość go wypełniamy w 100%. Problem jest tylko taki, że jednostki cierpią. Losem jednostki nie będzie się nikt przejmował….. Chyba, że to się opłaca (niekoniecznie w postaci pieniądza).

#857 – problemy

Och, jestem „miszczem”. W znajdowaniu nieistniejących i realnych problemów. Małych, dużych, każdego rodzaju i formy. Jak coś się może zepsuć to się psuje, nawet jak jest fabrycznie nowe. Albo nie działa od początku… To nic – można wymienić…. Ale nie zawsze, bo się okazuje, że to ostatnia sztuka, a kasy nie mogą niby zwrócić i trzeba to naprawiać…. Albo kupuję coś z X rocznie, ale tak się daję zmanipulować, że się okazuje, że to za X miesięcznie i to ja tak niby chciałem…. Albo wcisną mi kit, że można kupić samochód w autosystemie i będzie dostępny za 3 miesiące. itp. itd. Albo ktoś mi wcisnął kit, że będzie miło, fajnie i przyjemnie, a po jakimś długim czasie, że to tylko moja nadinterpretacja i w ogóle to jest zupełnie inaczej, ale tylko z mojego wyimaginowanego punktu widzenia…

Hmmmm, no może trochę trochę przejaskrawiam i przebarwiam, ale po praktycznej analizie czterdziestu paru lat życia mogę stwierdzić, że mądrość ludzka jest ograniczona i już dawno się wypłaszcza, a w tym samym czasie głupota rośnie wprost proporcjonalnie do możliwości wprowadzenia manipulacji informacją popartą zagmatwaniem przekazywanych treści. Łatwowierność przeplata się brakiem zaufania. Łatwość zmiany poglądów z trudnością zrozumienia tradycji i celowości działań narzucanych wbrew twojej woli .

Należy się od tych spraw i odczuć odseparować i spojrzeć na to z innego wymiaru.

Błahość, ignorancja, marność i niedoskonałość czyni cię mocniejszym i trudniejszym do pokonania przez osoby pragnące cię pokonać podporządkowując cię wbrew twojej świadomej woli. Jednocześnie istnieje duża ilość ludzi (większość), którzy wiedzą co dla Ciebie dobre i co powinieneś w danej sytuacji zrobić. Zakazy, nakazy, informacje, ograniczenia, zachęty, powinności, (prawa???) i obowiązki….

I bądź tu mądry… Wszak jesteś tylko potrzebny by zasilać kiesę innych, a twoja egzystencja jest niezbędna jedynie do przetrwania gatunku…. Jak się w tym odnaleźć i jaki jest wyższy cel?

#856 – kolejny tydzień

I mija sobie spokojnie kolejny tydzień. Dopiero co się zaczynał marzec, rozpoczęło się nowe życie z zarazą, a tu nagle okazało się, że jest grudzień. Dzień po dniu, tydzień po tygodniu, kwartał za kwartałem zbliżamy się do końca przełomowego 2020. Każdy dzień odkrywa nowe słabości i trudności, braki kompetencji, które jak się okazują mogą być przyczyną przeżywania kolejnych życiowych przygód. Często działam intuicyjnie, próbując ogarnąć własne sprawy, ale oczywiście okazuje się, że działanie impulsowe może przynieść zarówno pożytek jak i inne, mniej przyjemne skutki. W każdym razie, co było i się zrobiło jest już w przeszłości, wnioski wyciągnięte, nowe wyzwania przyjęte, kroki podjęte i nic nie wskazuje, żeby miało być znacznie gorzej.

Pomimo wszystko należy dodać gazu i zaufać znanym i nieznanym prawom wszechświata – kto się zatrzyma, traci momentum, energię i naraża się na upadek. Oczywiście nawet wtedy nie pozostaje nam nic innego jak wstać, otrzepać się, oczyścić i robić swoje. Tyle przygód przed nami, radości, uniesień i emocji. Czujesz w powietrzu zapach swojego zwycięstwa?

#855 – walka?

Czy musisz walczyć ze sobą? To częste porównanie i zachęta – by walczyć i pokonywać samego siebie…. Na pierwszy rzut oka to dobre podejście, bo możesz być zwycięzcą, ale jednocześnie jesteś przegranym, wszak pobiłeś sam siebie. Z czasem dochodzisz do ściany i jesteś tak dobry, że ciężko ci ze sobą wygrać. Co wtedy?

Spójrz na to z innej strony. Może zamiast udowadniać sobie coś pokonując część siebie, trzeba sięgnąć po moje ulubione słowo – synergia. Możesz być dla siebie liderem i dążyć do lepszych efektów bez walki. Wszak gdzie drwa rąbią tam wióry lecą, a ty powinieneś być budowniczym i inżynierem swojego bytu. Nie walcz ze sobą – żegluj i wspinaj się ucząc nowych reakcji swego organizmu. Jest to najlepszy czas jaki mógł ci się trafić! W końcu jesteś tu i teraz. Dziel i rządź! Materializuj marzenia.

#854 – charakter

Cały czas się zastanawiam nad różnymi aspektami naszej egzystencji. Tymi poważnymi, tymi błahymi, po prostu wszystkimi. Dociera domnie teraz znaczenie 7 punktu przysięgi Dojo (którego, nota bene jeszcze nie opisałem na blogu) – że przez całe życie będziemy starać się zrozumieć prawdziwe znaczenie drogi, którą obraliśmy…. Karate – do – to droga, nieustanny proces, kierujący się prawami samodoskonalenia, ciągłej analizy i korekty podjętych działań. Nie ma czasu rozpaczać nad rozlanym mlekiem, tylko wykorzystywać zaistniałą sytuację, budując swój charakter. Charakter jest bowiem tym co nie powinno zawieść cię w godzinie próby, a w tej sztuce walki szlifujemy go każdego dnia na treningu, a sprawdzamy to na cyklicznych egzaminach na stopnie wtjemniczenia. Wczoraj moja córka zdała egamin na 2 kyu (stopnie uczniowskie kyu – 10 do 1, stopnie mistrzowskien dadn od 1 do 10), po 15 latach systematycznych treningów…… Dużo czy mało, zdolna czy nie …. Trudne pytania, zdają się sunąć na usta…. Ale widząc jej zapał, chęć dążenia do celu, fakt, że w wieku 19 lat jest już pełnoprawnym instruktorem Karate Kyokushin i studiuje na wymarzonych studiach aktorskich, gdzie na ponad 1500 osób przyjmują 40, powala sądzić, że dążenie , krok po kroku w wybranym kierunku ma sens. Zajebisty sens. A dążenie i kontynuacja czyni nas silniejszymi.