#889 – strefa komfortu – kolejna odsłona

Wiele się mówi i pisze o strefie komfortu, a właściwie wychodzeniu poza strefę komfortu (popełniłem wpis o tym tutaj). Trzeba to robić, tam tworzymy nowe wartości, działamy efektywniej itd. itp. Praktycznie każdy z mówców motywacyjnych o tym wspomina i zachęca…. A później nas zachęcają trenerzy, coachowie, a jak tak dalej idzie to i mentorzy, bo przecież czytali te wszystkie książki i TEDy pooglądali.

Racja – wychodząc poza strefę komfortu możesz osiągnąć rezultaty,

Racja – działając w pozytywnym stresie – osiągasz więcej,

Racja – dochodząc do granic – poznajesz siebie i rozwijasz swoje obecne możliwości.

Tylko, wydaje mi się, że duża część z nas błędnie to interpretuje i stara się wejść w tę strefę „poza komfortu” z butami, daleko i od razu.

A to chodzi o to, aby Twoja wydajna i optymalna praca była w strefie komfortu. Byś czuł się tam bezpiecznie, realizował siebie i wspierał innych. A wychodzenie z tej strefy powinno być zaplanowane i obejmować stosunkowo krótkie fragmenty życia, tak byś tam nabrał pewności siebie, kompetencji i poznał uczucia strachu, niewygody, czasem nawet ostatecznej klęski i beznadziei, przełamania, zwycięstwa i w końcu euforii – jak się to wszystko kończy.

Wtedy w codziennym życiu będziesz w stanie pracować ciut lepiej i traktować to co dla innych jest przykre, jako dar, coś przyjemnego i zupełnie satysfakcjonującego.

Wychodzenie ze strefy komfortu powinno obejmować różne aspekty życia – zarówno zawodowe, fizyczne, psychiczne, mentalne. Znajdując się w takich sytuacjach, uodpornisz się w różnym zakresie i pod różnymi płaszczyznami. W każdej z nich jesteś przecież odporny w inny sposób i na innym poziomie.

Podsumowując – wychodź ze strefy komfortu w przemyślany i zaplanowany sposób, a wtedy wyniki codzienne wzrosną, podobnie jak satysfakcja z codziennych, często powtarzalnych działań.

#888 – człowiek renesansu

Wszyscy teraz szukają niszy – chcą być ekspertami w wąskim zakresie. To jest o tyle dobrze, że ekspert jest wysoko opłacany. Wiąże się to jednak rzadszymi zleceniami. Jest to jednocześnie i wada i zaleta. Jeśli myślisz o sobie jako o jednoosobowej działalności – to jak najbardziej ma to sens. Masz tradycję, doświadczenie, specjalizację…. To jest racjonalne i ma przyszłość. Krótkotrwałą. Ma to sens także wtedy, gdy cię to spełnia i jesteś z tego powodu usatysfakcjonowany.

A co jeśli można inaczej? Można łączyć dziedziny, patrzeć z różnej perspektywy, łączyć techniki i wiedzę z różnych dziedzin? Wszystko jest ze sobą powiązane, zależne, a poznanie kolejnej dziedziny otwiera oczy i przestrzeń do kolejnych działań. Pieniądze to nie wszystko – to dopiero początek, to narzędzie w możliwości kształtowania rzeczywistości. Z góry widać więcej i łatwiej sterować marionetkami na sznurkach, to stwierdzenie jest oczywiste i poparte wieloma przykładami z naszego codziennego życia. Czy to źle? Czy to dobrze? To zależy dla kogo… Ważne, aby dostrzec to co istotne i znaleźć energię do działania. Do myślenia pozytywnie o tym co nas otacza. Niestety koniec świata jeszcze nie nadszedł i prędko nie nastąpi, bo są ludzie, którzy są przygotowani do sprostania przeciwnościom losu, dzięki swoim koneksjom, wiedzy, środkom materialnym i władzy. Wiele cywilizacji już istniało na naszym globie, wiele katastrof już się tu wydarzyło, a ciągle koło fortuny toczy się tak, jak powinno się toczyć – w kółko, bo przecież, ze nie w kwadrat.

Korzystaj z życia, szukaj nowych możliwości, a czas, który się teraz znikąd pojawił można wykorzystać pozytywnie na knucie, analizy i działanie w nowych kierunkach. Jedni się odnajdą, inni ucierpią. Tak jak w codziennym życiu na naszej planecie. Nie liczmy na pomoc z zewnątrz – popatrz tylko na to co się dzieje od setek lat w Afryce, na Bliskim Wschodzie, w Europie Środkowej i Wschodniej… Historia jest jaka jest – nie wiadomo ile w niej prawdy, ile manipulacji, a ile przypuszczeń, jedno jest pewne – nasza chwila trwa tu i teraz. Co i jak zrobisz, zależy w pewnym zakresie od ciebie. Nie przegap tego co możesz, działaj!

Teraz!

#887 – roczek minął

Minął już pełen, pierwszy rok lockdownu i pandemii. Rok dziwny, nowy i przygotowujący do wizji tego, jak może wyglądać świat po apokalipsie. Śmieszne i straszne zarazem jest to, że ludzie ślepo podążają za tymi, którzy twierdzą, że wiedzą co robią. A ci być może robią to zgodnie ze sobą, w pełni zgadzając się z transmitowanymi poglądami, a może chcą zbić na masach ufnych i posłusznych owieczek mniejsze czy większe fortuny.

Ludzie umierali od wieków. Umierają dzisiaj i będą umierać w przyszłości. Każda śmierć człowieka, ba każdego stworzenia, jest zmianą dla świata. Dzieją się tragedie, jest żal, smutek, żałoba. Wspomnienia, niewypowiedziane słowa, pragnienie by można było coś poprawić, wcześniej, we wzajemnych stosunkach.

Śmierć jest także nieodzownym i koniecznym elementem ewolucji i rozwoju życia na Ziemi. Bez niej nie byłoby miejsca dla kolejnych pokoleń i mutacji, które powinny być lepiej przystosowane do panujących wokół warunków…. Wszystko ma swoje znaczenie i choć czasem nie widać celu, bo droga przed nami daleka, musimy mieć nadzieję i wiarę, że przyczyniamy się do przedłużenia życia i brania czynnego udziału w tym projekcie. Choć przez chwilę. Każdy jest elementem tej układanki i ma szansę by całym sobą odbić aktywne lub bierne piętno w jej dalszym powstawaniu.

Właśnie wstałem, radośnie obserwując wschód słońca, rozkoszując się zbliżającą się wiosną i cieszę się bardzo, że tego ciężkiego roku nie zmarnowałem. Odpocząłem fizycznie, jako że treningów było mniej, nabrałem masy – około 5 kg czystego tłuszczu, nie musiałem wydawać milionów na podróżowanie po świecie, oszczędziłem czas na dojazdach do pracy i przyczyniłem się do zmniejszenia zanieczyszczenia powietrza spalinami. Był czas na przemyślenia, nabranie dojrzałości do podjęcia kroków adekwatnych do wcześniejszych decyzji i oszczędzone mnóstwa pieniędzy na biznesach, których nie otworzyłem przed pandemią, a okazałyby się katastrofą i wtopą.

Każdy kryzys i zmiana mają ukryty prezent i szansę. Nie wszyscy będą mogli z niej skorzystać i nie dla wszystkich są one takie same. Pytanie – czego oczekujesz, czy jest to realne do spełnienia w obecnych warunkach, czy warto ponieść na wdrożenie wymagane koszty i skąd pozyskać te środki.

Każda myśl ma znaczenie. Każda sekunda pustki również może być cenna. Czy lepsza jest szklanka pełna czy pusta? Może lepsza jest pusta, bo pełna jest ciężka i trzymana w wyciągniętej ręce może po jakimś czasie sprawiać ból i uczucie paraliżu i obowiązku. Rozważania są dobre, podobnie jak leżenie na trawie w ciepły dzień, przy dźwiękach ćwierkających ptaków oraz szumu delikatnego wiatru muskającego liście drzew. Ile było chwil, które można docenić dzisiaj, były zwykłe a są praktycznie niemożliwe do powtórzenia w obecnej sytuacji? Pomyśl bardziej o tym co możesz zrobić teraz, dzisiaj, a może będzie tylko mrzonką w przyszłości? Nie trać czasu na bzdury, żyj pełnią życia według swojego potencjału, a potencjał przecież może się zwiększyć dzięki konkretnym akcjom, które na bieżąco podejmujesz lub poprzez zaniechanie działań, które energię odbierają. Pamiętasz piosenkę z dzieciństwa?

Która godzina, pyta rodzina, jak kraj jest duży wzdłuż i wszerz

Wszyscy gotowi? Można zaczynać? Zatem otwieram nasz program już!

To ja jestem pan Tik-Tak, ten zegar to mój świat,

tik, tik, tik i tak, tak, tak – ten zegar to mój świat…

Pamiętaj – masz swój biologiczny zegar – więc jesteś swoim światem.

Powodzenia i nie prześpij całego życia. Na to zawsze będzie czas. Kiedyś.

#886 – reguły po raz kolejny

Jakieś dwa miesiące temu pisałem o regułach. Nie daję linku celowo, abyś miał szansę Drogi Czytelniku (niezależnie od płci i innych parametrów) sięgnąć do wyszukiwarki lub spróbować przypomnieć sobie o czym tam było bez zerkania w źródło.

Zatem wracając do tematu – reguły i ich łamanie. Zanim podejmiesz kroki mające na celu złamanie reguł, poświęć swój czas (lub czas innych poprzez zdelegowanie żmudnych działań) i posiądź wiedzę jakie rzeczywiście są postawione i jakie kary, bądź konsekwencje grożą za ich złamanie. Działaj zgodnie z regułami, bądź ich mistrzem, a jeśli nie mistrzem to choć bardzo dobrym średniakiem. Dopiero wtedy, poprzez teorię i praktykę zrozum po co są i jakie znajdują się wśród nich kruczki, „easter eggsy” i niedopatrzenia.

To jest czas gotowości na rozważanie, jakie naprawdę kryją się za nimi granice i czy są warte ich złamania. Być może są postawione celowo, aby chronić czyjeś zdrowie lub życie? A może są postawione po to by nikt nie mógł dowiedzieć się prawdy o rzeczach istotnych, bądź zagrażających ludziom?

Pytań jest wiele, wiele z nich czeka na odpowiedź, być może z twoim udziałem, a nieskończona ich ilość będzie się rodzić w naszych głowach i pozostanie bez jednoznacznej odpowiedzi.

Zatem pamiętaj:

1) poznaj reguły,

2) poznaj kary i konsekwencje,

2) opanuj je w poprawny sposób,

3) poszukaj nieoczywistych rozwiązań,

4) podejmij świadomą decyzję jak działasz,

5) weź odpowiedzialność za swoje czyny

Do zobaczenia i powodzenia.

#885 – obietnice

Dzisiejszy wpis miał wyglądać mniej więcej tak:

[…] Życie stawiało mi niespełnione obietnice. Że ludzie są uczciwi, że za uczciwość czeka cię rychła nagroda. Że za pracowitość, chęci i pomysły ludzie cię ozłocą…

Że będzie już tylko lepiej jak komuna upadła, że nastaną czasy prawa, sprawiedliwości i szczęśliwości. I tak w sumie to tylko w jednej trzeciej się to spełniło – jestem szczęśliwy żyjąc, rozwijając się i próbują kreować choć w małej części rzeczywistość. Życie pokazało mi, że to czego uczyli mnie w szkole to nie do końca to co przydało mi się w dorosłym życiu, a ślęczenie w podręcznikach, wykonywanie prac domowych i posiadanie dobrych wyników w nauce nie zagwarantuje dobrego i dostatniego życia. [….]

Ale nie napiszę tego, bo wskazywało by to na to, że się chcę poużalać nad sobą, a nie taki miał być zamysł i przekaz. Owszem, uważam, że metody i zakres, który przepracowałem w szkole podstawowej i średniej nie pozwolił mi się odnaleźć w moich talentach i pracować nad moimi mocnymi stronami, ale suma sumarum nie stanęło to na przeszkodzie, abym w końcu odnalazł swoją ścieżkę. Lepiej skupić się na pozytywach, choć z drugiej strony przykro patrzeć na to, że nie zanosi się by kolejne pokolenia miały możliwość doświadczenia lepszej, pełniejszej i odnoszącej się do życia edukacji, patrząc na bieżące reformy i zmiany zachodzące na naszych oczach. Grunt to znaleźć pasję, frajdę z życia, jest to bardzo trudne i łatwe zarazem, bo wszystko jest względne i wszystko może dać ci poczucie satysfakcji. Jedni w życiu szukają spełnienia inni satysfakcji, jeszcze inni pieniędzy. Czasem lepiej mieć, czasem lepiej nie mieć a móc zrobić to co się chce. Największym twoim skarbem jest czas i to, w jaki sposób i z kim go spędzasz. Kolejny rok za nami, kolejna fala, kolejne pomysły jak uratować nas od niechybnej zagłady.

#884 – Niewidzialne Kobiety

Od kilku lat zadaję sobie pytanie czy warto składać życzenia i robić coś na pokaz w taki dzień jak Dzień Kobiet, który wskazuje, że jakiejś części osób, należy okazywać większy szacunek niż zwykle – raz w roku. W związku z, po części, moją buntowniczą postawą, logiką, a także daleko posuniętą rozwagą, dochodzę do wniosku, że nie zamierzam robić szopek, a lepiej skierować uwagę wszystkich na, w zasadzie, „nieistniejący” temat. Kobiety są pomijane i nie brane pod uwagę w większości aspektów życia codziennego. W naszym „zachodnim i nowoczesnym” społeczeństwie są niedoceniane, ich problemy są marginalizowane, a dotyczy to praktycznie wszystkich istniejących domen. Nie będę się nad tematem rozpisywał -polecam książkę otwierającą oczy – Niewidzialne kobiety – Caroline Criado Perez. Znaczenie to ma tym większe, że na rozwój naszego świata ma wpływ analiza rosnącej ilości danych, co stwarza nowe sytuacje, konteksty oraz aranżacje tworzonej rzeczywistości. Bądźmy tego świadomi jako ludzie – kobiety i mężczyźni. Bądźmy razem i wspierajmy się wzajemnie każdego dnia. Kobietom należy się szacunek każdego z 365,25 dni roku. Niemalejący, a rosnący, podobnie jak entropia wszechświata.

#883 – logika

Często gubimy się w braku logiki w „bieżączce” codzienności. Zastanawia mnie co jest tego przyczyną… Lenistwo? Głupota? Przeświadczenie o własnej nieudolności? Polityka i poprawność? Niedojrzałość?

Wszak jesteśmy (podobno) homo-sapiens i jednym z wyróżniających nas elementów spośród świata zwierzęcego jest zdolność myślenia, analizowania, wyciągania adekwatnych wniosków, rzeczowa dyskusja i działania mające na celu poprawę zastanego stanu rzeczy i unikania zagrożeń w przyszłości.

Myślę, że jednym z powodów zaistniałej sytuacji jest błędne wykorzystywanie narzędzi, którymi dysponujemy: praktycznie nieograniczony dostęp do informacji, własna wiedza – nabyta w procesie nauki i praktyki oraz możliwość rzetelnej, uczciwej, pozbawionej knucia możliwości swobodnej wymiany komunikatów. Także gubi nas brak empatii i satysfakcja z wytykania błędów, które popełniają inni.

Nie każdy będzie profesorem, nie każdy będzie mistrzem kuchni czy świetnym i rzetelnym dziennikarzem, ale powinniśmy wspólnie dążyć do uproszczenia i ułatwienia życia nam wszystkim, a nie generowania niepotrzebnych przeszkód i zbędnych aluzji, gróźb, bezsensownych przepisów i zakazów.

Myślmy i dbajmy o siebie wzajemnie, wszak planeta powinna posłużyć kolejnym pokoleniom, a historia rozliczy wszystkich. Miejmy tylko nadzieję, że nie zostanie wypaczona przez kolejne pokolenia.