#941 – przypowieść o koniu

Dawno dawno temu do znanego mędrca wioskowego przyszła rodzina po radę.

-Co was tu sprowadza drodzy moi? – zapytał starzec

-Nasz jedyny koń zaginął wczoraj wieczorem, co robić mamy? To bardzo źle!

-Ani to dobre, ani to złe – zobaczymy co z tego wyjdzie. Przyjdźcie do mnie za tydzień.

Po dniach siedmiu, rodzina odwiedza mędrca, zgodnie z jego życzeniem. Od progu wołają:

-Koń wrócił o Mędrcze, przyprowadził dwa inne! – jakaż to dobra wiadomość!

-Ani dobra, ani zła – zobaczymy co z tego wyjdzie. Przyjdźcie do mnie za tydzień.

Po kolejnym okresie przychodzą i mówią smutno:

-O panie, jeden z nowych koni się rozchorował i trzeba go leczyć, co kosztuje wiele pieniędzy – to trudne dla nas niezmiernie, co mamy robić?

-Ani to dobre, ani złe – zobaczymy. Wyleczcie konia i przyjdźcie do mnie.

Wrócili po dniach dwudziestu i jeden, z uśmiechem wołając:

-O panie, koń ozdrowiał, a zaraz znalazł się kupiec, dał bardzo sowitą zapłatę, zatem żeśmy go sprzedali. Co za wspaniała wiadomość!

Z ust starca padło niezmienne:

-Ani to dobre, ani złe – zobaczymy. Przyjdźcie za siedem dni.

Po siedmiu dniach, wkroczyli do izby z opuszczonymi głowami:

– Wczoraj nasz syn ujeżdżał drugiego nowego konia, spadł i połamał się okrutnie – obie ręce i nogi. Będzie się leczył przez długie miesiące.

-Ani to dobre, ani złe – zobaczymy. Macie tu zioła i leki. Wróćcie do mnie za miesiąc.

Po czterech tygodniach wrócili wiwatując:

-W zeszłym tygodniu był pobór do wojsk carskich, nikt stamtąd żyw jeszcze nie wrócił. Naszego Maćka nie wzięli bo przecie w takim stanie im nieprzydatny. Co za szczęście!!!

[itd]

Koniec

#940 – długa droga

Od początku do końca wiedzie długa droga. Grunt, żeby się nie zniechęcać na żadnym z jej segmentów i odcinków. Na początku ruszysz z kopyta, dowiesz się o rzeczach o jakich nie miałeś pojęcia i dostrzeżesz ogromu zakresu do opanowania.

Później pomału, będziesz przygniatany i spowalniany przez różne elementy, pozornie ze sobą nie powiązane i nie mające ze sobą logicznego związku.

Poprzez dalszą naukę i praktykę poczujesz podskórnie i podświadomie jak, te pozornie niepowiązane zagadnienia łączą się ze sobą poprzez kolejne kostki wypełniającej się układanki. Poczujesz się dużo lepiej, ale okaże się, że to co już wiesz to jedynie jeden z elementów większej całości. Wniesiesz się na wzgórza, z których widać będzie, w miarę opadania mgły niewiedzy, kolejne wyspy nowych pojęć i czynności do opanowania. Schodząc w dół będziesz nabierać szybkości i rozpędu przed kolejnymi, większymi górami.

Po wejściu na którąś z nich, nagle poczujesz jak unosisz się, na skrzydłach przylepionych woskiem. Pamiętaj zatem legendę o Dedalu i Ikarze, byś nie doznał upadku spowodowanego zbyt wielką wiarą we własne siły. Kołuj raczej niżej, badając poprzednie wzgórza i analizując to co już było, byś mógł śmielej, jak albatros poszybować na kolejny, jedynie nieco większy szczyt.

Stąd już niedaleko do przygotowania się do kolejnej wyprawy.

W nieznane?

W nieznane, ale z większym bagażem doświadczeń i wiedzy. Zatem prawie jak Kolumb do Indii….

#939 – zmiany, zmiany

Szykują się i nadciągają zmiany. Te znane i nieznane. Na horyzoncie pojawia się jakiś kształt – przeszkoda? Nadzieja? Szansa? Co robić, czekać? Łapać się? Ominąć? Korzystać? A może to bagno nieskończone? A może kolejna platforma umożliwiająca odbicie się na wyższy poziom?

Każdego dnia pojawiają się nowe haki, nowe możliwości, a także nowe hamulce, przeszkadzacze (distarctors) i atrapy.

Jak to ogarnąć? Gdzie gonić? Dokąd skierować się i znowu nie zauważyć upływającego czasu?

Trudne decyzje. Z jednej strony chęć odskoku, pogrążenia się w bezmiarze wyzwań, poczucia wiatru we włosach (póki jeszcze są, choć robią się jakieś srebrzyste), adrenaliny związanej z nową, niepewną sytuacją, ale budzącą nadzieję i pobudzającą znów krew w żyłach. Z drugiej strony zobowiązania, opieka nad rodzicami, znajome klimaty, choć również nie gwarantujące komfortu i poczucia sprawiedliwego traktowania innych.

Niepokój i ugaszone sumienie czy wyzwanie i możliwość poczucia dreszczu emocji, ale związanego ze znacznie zwiększonym stresem…

Pytania, mętlik, do tego inne, nowe, zobowiązania związane z wykształceniem oraz kolejna tura kursu, w którym ponownie mam szansę wystąpić w roli mentora i wykładowcy – co po moich ostatnich przejściach zdrowotnych jest jeszcze większym wyróżnieniem i wyzwaniem …

To będzie ciekawy tydzień, zapowiada się gorący miesiąc, kwartał, kolejny rok. Dla mnie i moich bliskich. Teraz czuję, jak opuszcza mnie wszelka wątpliwość – przecież wiem co robię, co sobą reprezentuję. To czego się nauczyłem, to co wiem i co robię, nie wzięło się znikąd, ale doprowadziło mnie tu wiele zbiegów okoliczności, wyborów, poświęceń, pracy, błędów i porażek, po których wyciągnąłem wnioski i poskładałem się na nowo.

Nie czuję negatywnych emocji, czuję ciekawość i radość w związku z tym co się wydarzy. Kolejny dzień, kolejna przygoda!!! Jak wielu już śpiewało It’s My Life….

#938 – a nie mówiłem….

A nie mówiłem, że zawsze może być gorzej/lepiej ? (niepotrzebne skreślić)

Mówiłem, tak samo jak jeden taki mówi, że można było myśleć wcześniej i przewidzieć. A co, niby każdy ma być wróżką? To byłoby nieetyczne i nieodpowiedzialne. W końcu niech wróżki robią swoją robotę, a Nowak (przepraszam za niezamierzoną zbieżność nazwisk) niech się zajmie swoją robotą. Tylko, że w naszej rzeczywistości znajdują się nieautoryzowane poczwary parające się taką działalnością i pobierające opłaty za swoje szemrane usługi. Rozwijając ten temat można również nabyć wrażenia popartego namacalnymi dowodami, że poruszając się wśród innych specjalności i zawodów – wszędzie znajdują się takie oszukane, wydumane, zadufane znajdy, które kit wciskają całym sobą – mechanicy, specjaliści, politycy, biegli …

Więc może warto być każdym takim omnibusem dla siebie i bliskich? Tylko żeby nie było, tak jak to zwykle -> nie znam się, ale się, ale się wypowiem. Jeśli tak, to warto się wyszkolić, wyedukować i odbyć rzetelną praktykę, a wtedy okazuje się, że osiągnięcie przyzwoitego poziomu wymaga niewspółmniernie dużego nakładu do pozyskanych wyników…

Koło się zamyka a liczba nierzetelnych specjalistów nie maleje. A ty jak coś chcesz zrobić to musisz mieć taki czy inny kwit.

#937 – dla chcącego nic trudnego

Byłem tego zdania jeszcze jakiś czas temu. Dopóki nie zrozumiałem, że są rzeczy, których się nie przeskoczy. Śmierć, choroba, wady genetyczne czy głupota ludzka.

Niestety musi upłynąć wiele wody, wiele czasu, zanim człowiek nie nauczy się pokory do rzeczy nieodwracalnych i nieuniknionych.

Jedynym pocieszeniem jest to, że pomimo wszystko, zawsze można znaleźć w tym wszystkim dobrą stronę. Pomimo wszystko. Długi czas oczekiwania na zabiegi na NFZ w poradni onkologicznej? To niezapomniany i niedoceniony czas z bliskimi, lekcja pokory, cierpliwości i medytacji (jak to już dzisiaj ustaliliśmy z przyszłą gwiazdą – między Medy-cyną i Medy-tacją jest duża zbieżność). Nagłe pogorszenie się i możliwość utraty wzroku? To sposób znalezienie czasu dla bliskich, dłuższe spacery z psem, niezawracanie sobie gitary dźwiganie żelastwa i zapisanie się na kurs masażu (przecie ślepy też będę mógł masować). Zepsucie się samochodu i koszty naprawy w granicach 1000 € ? To po prostu mniejszy ślad węglowy i mniej kasy wydanej na narkotyki, alkohol i inne g – np. wakacje 😉 .

Jak widzimy, w każdej sytuacji, przy odrobinie dystansu, czasu i odrobiny poczucia humoru, znajdziemy to ziarenko nadziei, które rozjaśnia nam czeluści egzystencji.

Rób swoje, baw się i ciesz, kochaj ludzi. Szanujmy się wzajemnie, niezależnie od tego jakie mamy poglądy, bo po pierwsze – poglądy mogą się zmienić, a po drugie, tak do końca to nie wiadomo kto ma rację, a po trzecie nic nie jest ani białe, ani różowe.