#939 – zmiany, zmiany

Szykują się i nadciągają zmiany. Te znane i nieznane. Na horyzoncie pojawia się jakiś kształt – przeszkoda? Nadzieja? Szansa? Co robić, czekać? Łapać się? Ominąć? Korzystać? A może to bagno nieskończone? A może kolejna platforma umożliwiająca odbicie się na wyższy poziom?

Każdego dnia pojawiają się nowe haki, nowe możliwości, a także nowe hamulce, przeszkadzacze (distarctors) i atrapy.

Jak to ogarnąć? Gdzie gonić? Dokąd skierować się i znowu nie zauważyć upływającego czasu?

Trudne decyzje. Z jednej strony chęć odskoku, pogrążenia się w bezmiarze wyzwań, poczucia wiatru we włosach (póki jeszcze są, choć robią się jakieś srebrzyste), adrenaliny związanej z nową, niepewną sytuacją, ale budzącą nadzieję i pobudzającą znów krew w żyłach. Z drugiej strony zobowiązania, opieka nad rodzicami, znajome klimaty, choć również nie gwarantujące komfortu i poczucia sprawiedliwego traktowania innych.

Niepokój i ugaszone sumienie czy wyzwanie i możliwość poczucia dreszczu emocji, ale związanego ze znacznie zwiększonym stresem…

Pytania, mętlik, do tego inne, nowe, zobowiązania związane z wykształceniem oraz kolejna tura kursu, w którym ponownie mam szansę wystąpić w roli mentora i wykładowcy – co po moich ostatnich przejściach zdrowotnych jest jeszcze większym wyróżnieniem i wyzwaniem …

To będzie ciekawy tydzień, zapowiada się gorący miesiąc, kwartał, kolejny rok. Dla mnie i moich bliskich. Teraz czuję, jak opuszcza mnie wszelka wątpliwość – przecież wiem co robię, co sobą reprezentuję. To czego się nauczyłem, to co wiem i co robię, nie wzięło się znikąd, ale doprowadziło mnie tu wiele zbiegów okoliczności, wyborów, poświęceń, pracy, błędów i porażek, po których wyciągnąłem wnioski i poskładałem się na nowo.

Nie czuję negatywnych emocji, czuję ciekawość i radość w związku z tym co się wydarzy. Kolejny dzień, kolejna przygoda!!! Jak wielu już śpiewało It’s My Life….

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *